Taktyka atakowania Andrzeja Dudy nie opłaci się Ewie Kopacz.
Taktyka atakowania Andrzeja Dudy nie opłaci się Ewie Kopacz. Fot. Kuba Atys / Agencja Gazeta

Kopanie się z koniem to jedna z głupszych rozrywek, jakie można sobie wymyślić. Ewa Kopacz i Platforma zdają się sądzić inaczej, bo właśnie rozpoczęła walkę z Andrzejem Dudą. W dzisiejszych warunkach to walka z góry skazana na niepowodzenie. Łatwiejszym celem (i bardziej logicznym z punktu widzenia kalendarza wyborczego) jest Beata Szydło.

REKLAMA
"Prezydent z pierwszą wizytą nie wybrał się do Angeli Merkel czy do Baracka Obamy, tylko na Święto Kaszy" - mówił we wtorkowy poranek rzecznik rządu Cezary Tomczyk. Dość nonszalancko stwierdził też, że prezydent powinien spotkać się z premierem, bo "to nie jest żadna łaska". W sprawie zwołania Rady Gabinetowej dość zaczepnie wypowiada się też szefowa PO Ewa Kopacz.
Kochany jak Duda
Szukanie zwarcia z Andrzejem Dudą to ze strony Platformy dość błędna taktyka. Jeśli nie zrozumieli tego w dniu przegranych przez Bronisława Komorowskiego wyborów prezydenckich, powinni byli to zrozumieć w dniu zaprzysiężenia prezydenta. Takie gesty jak oklaski na stojąco (z rządu pierwszy wstał Janusz Piechociński) czy deklaracje współpracy, jakie padły ze strony Tomasza Siemoniaka czy Grzegorza Schetyny, były chwalone. Z kolei buczenie czy zaczepny tweet rzecznika rządu (po chwili usunięty) były ostro krytykowane.
Bo dzisiaj Duda jest liderem rankingu zaufania do polityków (ufa mu 56 proc. badanych przez CBOS). O tym, jak dużą sympatią społeczną się cieszy, świadczą też tłumy na ulicach Warszawy w dniu inauguracji prezydentury a także spora frekwencja na organizowanych od kilku dni spotkaniach z prezydentem. I nie są to działacze PiS zwiezieni autokarami przez Joachima Brudzińskiego, tak jak na konwencje w kampanii wyborczej.
Przegrana bitwa
Duda co prawda nie zdążył jeszcze spełnić żadnej poważnej obietnicy wyborczej, ale też trudno oczekiwać, żeby zrobił to w pięć dni. Dlatego ataki polityków PO na razie nie padają na podatny grunt. Duda ma czystą kartę jako prezydent, a jego wcześniejsza działalność polityczna już mu nie zaszkodzi.
Co więcej, zaczepki PO są nie tylko nieskuteczne, ale wręcz szkodzą partii Ewy Kopacz. Bo nie tylko stanowią antypody kampanii Bronisława Komorowskiego, opartej bardzo długo na haśle "Wybierz zgodę i bezpieczeństwo". Są także przeciwieństwem tego, co mówi Duda, który apeluje o współpracę i prosi o przychylność na początku kadencji.
Nie ten cel
Na tym tle Platforma jawi się jako partia coraz bardziej agresywna. To jeszcze gorsze, niż ciągłe zajmowanie się listami wyborczymi. Znacznie skuteczniejsze byłoby prowokowanie do politycznego sporu Beaty Szydło.
To z nią Kopacz walczy o premierostwo, nie z Dudą. Poza tym ataki na Dudę są nieskuteczne. Dzisiaj prezydent jest teflonowy. Beata Szydło po mocnej prezentacji na konwencji na Torwarze straciła inicjatywę i jest praktycznie niewidoczna. Brakuje jej charyzmy i siły przebicia, a kolejne dni kampanii parlamentarnej pokazują, że choć jest sprawną organizatorką, w kampanii prezydenckiej świeciła światłem odbitym Dudy.
Ale Ewa Kopacz pewnie nadal będzie próbowała wziąć odwet za przegraną Komorowskiego i spróbować ustalić hierarchię w nowym rozdaniu na szczytach władzy. Nie tylko przegra, ale do tego znowu sprowadzi dyskusję polityczną na nie te tory, co trzeba. Bo zamiast spierać się z kandydatką na premiera partii opozycyjnej o to, jak powinny wyglądać rządy po wyborach, będzie kłóciła się z prezydentem.

Napisz do autora: kamil.sikora@natemat.pl