Stowarzyszenie "Nigdy Więcej" w ogniu krytyki środowiska sportowego
Stowarzyszenie "Nigdy Więcej" w ogniu krytyki środowiska sportowego Fot. Kuba Atys/AG/Nigdy Więcej

UEFA zamknęła stadion Lecha Poznań po rzekomym donosie stowarzyszenia “Nigdy Więcej” na faszystowskie hasło z flagi kibiców. I się zaczęło. Teraz “NW” to wróg numer jeden kibiców, a działacze stowarzyszenia dostają groźby. Jak twierdzą, także “dzięki” prezesowi PZPN, który dał sygnał do ataku.

REKLAMA
Kto "podkablował"
Stowarzyszenie, które od prawie 20 lat zajmuje się m.in. zwalczaniem szowinizmu i neofaszyzmu na stadionach piłkarskich, nigdy nie miało dobrej opinii w części środowiska sportowego. W naTemat pisaliśmy, za co nienawidzi go część polskich klubów i jakie wątpliwości wywołuje kwestia finansów “Nigdy Więcej”.
Teraz jednak cichy konflikt, w którym po jednej stronie jest “NW”, a po drugiej wielu kibiców i ludzi piłki nożnej, przeobraził się w otwartą wojnę. Taką, w której obie strony oskarżają się o sięganie po brudne chwyty.
Zaczęło się w pierwszych dniach sierpnia. Okazało się wtedy, że UEFA zdecydowała o zamknięciu stadionu Lecha Poznań na najbliższy mecz w europejskich pucharach, a także nałożyła na klub grzywnę. To kara za flagę grupy kibiców Lecha z napisem “Krew naszej rasy”, która pojawiła się na stadionie w Sarajewie, gdzie fani przyjechali za drużyną.
logo
"Krew naszej rasy" to hasło nawiązujące bezpośrednio do neonazistowskiego zespołu Konkwista 88 Fot. kibole.pl
Branżowe media szybko podały, że federacja zdecydowała się na taki krok po informacji od stowarzyszenia “Nigdy Więcej”. A więc donos... – osądzili komentatorzy. "Antypolscy konfidenci" – zaczęto pisać w sieci. Jednak prawda okazała się trochę bardziej zniuansowana. Jak poinformował Jacek Purski z "NW", na meczach nie było obserwatorów stowarzyszenia, a byli za to przedstawiciele FARE (Football against Racism in Europe), z którym współpracuje "Nigdy Więcej".
– Zaraz po meczu delegat UEFA i obserwator FARE sporządzają raporty, więc żadne "donosy" nie są przez nikogo dostarczane – sprostował.
Boniek pyta o kasę
To nie wystarczyło. "Nigdy Więcej" od tego momentu jest atakowane, a w mediach sportowych toczy się dyskusja o tym, jak ocenić zarówno karę dla Lecha od UEFA, jak i działalność stowarzyszenia. Choć to międzynarodowa federacja rozdaje kary, a delegaci są z FARE, cała złość skupiła się na "NW". W końcu spuentował ją sam prezes PZPN Zbigniew Boniek. "Chciałbym poznać pana Purskiego z 'NW'. Jak są finansowani? Skąd biorą kasę? Kto ich finansuje?" – napisał na Twitterze. Dodał jeszcze link do tekstu, w którym Purski nazywany jest np. "czerwoną gnidą".
"Boniek szczuje i szuka winnego" – skomentowała ta słowa "Gazeta Wyborcza". I tutaj właśnie ukryta jest główna oś problemu. Bo choć "NW" odpowiedziało na pytanie o źródła finansowania, to podstawowe pytanie brzmi, czy stowarzyszenie powinno być obwiniane za walkę z rasizmem na stadionach w wydaniu UEFA. Spora część komentatorów jest zgodna, że Boniek zachował się nieodpowiednio.
"Zamiast zdecydowanie potępić wykorzystywanie trybun sportowych dla hańbiącego polski sport propagowania rasizmu i nienawiści, wysunął Pan nieuzasadnione i niesprawiedliwe oskarżenia wobec Stowarzyszenia Nigdy Więcej" – napisało w liście Stowarzyszenie Przeciw Antysemityzmowi i Ksenofobii “Otwarta Rzeczpospolita”. Wytknęło też, że komentarz Bońka uruchomił lawinę nienawistnych komentarzy. Sam Purski przyznał później, że tak wielu obelg i gróźb pod adresem działaczy "NW" jeszcze nie było.
Są też jednak inne głosy. Dobrze podsumowuje je tekst Romana Kołtonia z Polsatu Sport.
Roman Kołtoń

"Gazeta Wyborcza" - gdy chce posłuchać Bońka na temat Blattera, czy nieprawidłowości w FIFA, to chętnie zaprasza go na swoje łamy. Gdy prezes PZPN bez ceregieli chce się odnieść do reżimu w Rosji i samego Putina, to proszę bardzo. A gdy zastanawia się nad FARE, czy Nigdy Więcej, to "szczuje". (...) Należy pytać. O różne rzeczy. Choćby o stowarzyszenie FARE, czyli "Football Against Racism in Europe", które w Polsce współpracuje ze stowarzyszeniem Nigdy Więcej.

"Ścinanie głowy posłańcowi"
Chyba nikt nie ma wątpliwości, że pytać wolno i należy. Także w sprawach dotyczących "Nigdy Więcej". Tyle że w trwającej awanturze, którą zapoczątkowała kara dla Lecha Poznań, pytaniom o "NW" za każdym razem towarzyszy wniosek, że to polskie stowarzyszenie odpowiada za problem tego i innych klubów. Tymczasem pierwszym problem jest rasizm i faszystowskie motywy na stadionach.
“Donoszenie do zewnętrznych instytucji nie jest działaniem antypolskim, tylko propolskim. Zwłaszcza jeśli Polacy sami nie mogą się zebrać, by problem rozwiązać, tylko potrzebują bodźca" – pod takim komentarzem podpisał się Krzysztof Stanowski z Weszlo.com.
Inny zaś problem to kwestia tego, jakie decyzje podejmuje UEFA. "Wszystko pod warunkiem, żę wina faktycznie istnieje (tak było w przypadku Lecha), a kara jest proporcjonalna do przewinienia (zdecydowanie tak nie było w przypadku Lecha)" – skwitował Stanowski. A w tej sprawie akurat "Nigdy Więcej" nie ma wiele do powiedzenia.
Trudno nie ocenić więc ataku na "NW" inaczej niż jako nagonkę. Michał Pol z "Przeglądu Sportowego" podsumowuje pojawiające się komentarze następująco: "Było to nic innego jak ścinanie głowy posłańcowi złej nowiny. Ta zaś brzmi tak, że UEFA nie przepuści najmniejszemu przejawowi rasizmu lub nazizmu. Kiedy zrozumieją to wreszcie ci, którzy nie mają przyjemności oglądania meczu bez wywieszenia celtyckiego krzyża czy hasła na temat wyższości ras?".

Napisz do autora: michal.gasior@natemat.pl