Po wyborach w TVP może dojść do małej rewolucji. PiS zapowiada zmiany.
Po wyborach w TVP może dojść do małej rewolucji. PiS zapowiada zmiany. Fot. Sławomir Kamiński/AG

Mediom publicznym zarzuca się upartyjnienie i komercjalizację. Prawo i Sprawiedliwość zapowiedziało, że po wyborach, położy kres niedobrym praktykom. Nowe porządki chce też zaprowadzić prezes TVP Janusz Daszczyński. Poinformował dziennikarzy, że nie chce "tabloidyzacji" w telewizji. Czy media publiczne potrzebują zapowiadanych zmian?

REKLAMA
Prof. Tadeusz Kowalski w wywiadzie dla "Gazety Wyborczej" podkreśla, że problem upartyjnienia struktur TVP nie jest winą przepisów, które na to zezwalają, ale braku dobrej woli. – Upartyjnienie to kwestia nie ustawy, ale kultury politycznej. Po nowelizacji ustawy medialnej sprzed trzech lat mamy bardzo dobre zabezpieczenia prawne niezależności nadawcy publicznego – zarządu, rady nadzorczej, KRRiT. Nie potrafimy tych instrumentów właściwie stosować. Koledzy z zagranicy wysoko oceniają nasze zapisy i wtedy im mówię, że te wszystkie dobre rozwiązania wprowadzają w życie ludzie, którzy nie zawsze mają dobre intencje – powiedział.
Medioznawca stwierdził, że politycy mają tendencję do tego, żeby traktować media publiczne jak swój prywatny folwark i chcą je wykorzystywać do zbijania politycznego kapitału. – Część polityków traktuje media publiczne jak swoje, miejsce, skąd mogą wpływać na rzeczywistość, kształtować swój wizerunek i manipulować widzami, czyli wyborcami.
Partia Jarosława Kaczyńskiego, żeby media publiczne pod ich rządami przekształciły się w instytucje zarządzane jednoosobowo przez wybitne osobistości ze świata kultury i mediów. Według prof. Kowalskiego, pomysł budzi wątpliwości, czy taka strategia przyniosłaby telewizji publicznej pożytek. – Nie jest jasne, kto miałby wybierać nowego prezesa "spośród autorytetów". I kwestia fundamentalna: dobry lekarz nie musi być dobrym menedżerem. Ktoś może być tzw. autorytetem i nie mieć pojęcia o zarządzaniu TVP, instytucją, która ma ponadpółtoramiliardowy budżet – zauważył.
Tymczasem publiczne media nie mogą się uporać z wyborem nowych władz. W przypadku TVP Krajowa Rada Radiofonii i Telewizji zatwierdziła tylko jedną osobę – prezesa Janusza Daszczyńskiego, który zastąpi na tym stanowisku Juliusza Brauna. Kandydaci do zarządu zostali odrzuceni, bo Rada Nadzorcza źle rozpisała konkurs na członków zarządu.
Źródło: Gazeta Wyborcza