Czy hasła Manify nie są już potrzebne młodym kobietom?
Czy hasła Manify nie są już potrzebne młodym kobietom? Fot. Kuba Bożanowski / Flickr / https://flic.kr/p/7JeKSq / CC BY 2.0 / http://bit.ly/1mhaR6e

Obserwuję w swoim otoczeniu coraz większą polaryzację. Z jednej strony dziewczyny zaangażowane w pracę na rzecz kobiet, z drugiej bunt i całkowita niezgoda na nazywanie siebie feministką. Jakie są główne zarzuty? Dlaczego młode dziewczyny nie chcą już identyfikować się z feminizmem?

REKLAMA

Kobiety przeciwko feminizmowi Internet znakomicie pokazuje, co antyfeministki mają na myśli. Jedna ze społeczności na Facebooku nazywa się „Women Against Feminism” i zrzesza ponad 31 tysięcy kobiet z całego świata. Wrzucają one swoje zdjęcia i listy z wyjaśnieniem, dlaczego nie potrzebują feminizmu. Jedna z nich pisze – Nie potrzebuję feminizmu, bo zostałam w domu, po tym jak stałam się mamą. Nie potrzebuję feminizmu, bo jest 2015 rok i mogę pracować oraz głosować. Nie potrzebuję feminizmu, bo cenię opinię mojego męża. – komentarz, który zostawiła pod zdjęciem inna kobieta mówił, że autorka tych słów jest prawdziwą kobietą, a jej syn i przyszła synowa są szczęściarzami, że ją mają.

Jeszcze inna kobieta napisała – Jestem przeciwko nowoczesnemu feminizmowi, ponieważ jestem zmęczona tym, że nazywają mnie „słabą” i „zdesperowaną”, bo chcę być gospodynią domową. – Nie potrzebuję nowoczesnego feminizmu, bo gdyby Bóg chciał, aby kobiety były takie same jak mężczyźni, stworzyłby tylko mężczyzn. Jesteśmy stworzeni inaczej.

Młode kobiety nie potrzebują już feminizmu?

Głos głosowi nierówny Niestety, pojawia się też problem z dyskusją w tych kwestiach. Feministki mogą mówić o całkowitym braku zrozumienia tematu, odpowiedź jest jednak niepodważalna według przeciwniczek – Oceniamy feminizm po jego działaniach, a nie po definicji słownikowej. – Czyli nie prowadzimy dialogu, bo wszystko co mówi feminizm to puste frazesy? Kiedy mowa na przykład o wyrównaniu płac albo o niepłaceniu alimentów, to rozumiemy to jako zawartość definicji, a nie potrzebę działań właśnie?

Nie potrzebujemy kobiecego wsparcia Młode przeciwniczki feminizmu nie zawsze są jednak tak radykalne, jak na wymienionym tu Facebookowym profilu. Dlaczego właściwie nie lubią feministek i co drażni je najbardziej? – To nie jest tak, że ich nie lubię, bo nie jestem przeciwna wszystkim ich postulatom – powiedziała nam Martyna, która ma na Facebooku polubiony profil „Women Against Feminism” – Jestem przeciwna tylko niektórym absurdom, jakie feministki próbują wprowadzić.

Jestem przeciwna parytetom. Dla mnie, jako kobiety, jest to upokarzające, że miałybyśmy coś „osiągać” tylko z powodu płci. Nikt nie zabrania kobietom obejmowania stanowisk politycznych, czy w zarządach dużych firm. Nie potrzeba do tego parytetów, a kompetencji. Chciałabym dostać pracę za to, co sobą reprezentuje, a nie być wzięta z musu narzuconego parytetem.

Martyna

studentka

Podobnie uważa Ola – Ciągłe powtarzanie o ucisku, patriarchacie, dyskryminacji jest dla kobiet poniżające, podobnie jak kwoty czy parytety. Zdecydowanie gorzej czułabym się na jakimkolwiek stanowisku ze świadomością, że jestem tu gdzie jestem, nie z powodu moich kompetencji, tylko z powodu ode mnie niezależnego, czyli mojej płci. 21-letnia studentka dodaje – Większość problemów obecnych feministek dla mnie nie istnieje. W żaden sposób nie czuję się dyskryminowana z powodu bycia kobietą. Na pewno zdarzają się takie przypadki, ale moim zdaniem to jest jakiś marginalny problem, do tego stwarzany trochę na siłę.

Nie, ale… Dziewczyny z którymi rozmawialiśmy dodają jednak, że nie wszystkie problemy, którymi zajmują się feministki są błahe. Martyna pozytywnie oceniła między innymi wsparcie, jakiego udzielają środowiska kobiece, ojcom walczącym w sądach o prawa do opieki nad swoimi dziećmi. Ola dodała – Muszę oddać sprawiedliwość, że na przykład walka z tzw. alimenciarzami, czy podnoszenie problemu przemocy domowej, są jak najbardziej na miejscu i są to inicjatywy godne pochwały – jednak ocena samych działań nie jest już tak pochlebna – Często przeradzają się w karykatury samych siebie, upatrując przyczyn tych 'zjawisk' nie tam, gdzie trzeba i proponując rozwiązania nie do końca mim zdaniem słuszne i skuteczne.

Powrót do przeszłości Inne argumenty, które często pojawiają się w wypowiedziach antyfeministek, odwołują się do przeszłości. Pochwalają one między innymi feminizm lak 70-tych XX wieku. Wtedy był on potrzebny, teraz przybiera według wielu formę „feminazizmu”. Skoro mamy już dobre prace, możemy głosować i nie musimy siedzieć w domu, to wszystko jest zrobione. Kilkadziesiąt lat temu feministki nam to załatwiły i niech już spadają.

Czy współczesne kobiety mają już naprawdę wszystko?

Są też kobiety, które wypowiadają się bardzo anty wobec feminizmu, ponieważ twierdzą, że one lubią mężczyzn. No tak, racja. Feministki ich nienawidzą i działają tylko po to, aby ich zniszczyć. Szkoda, że wciąż panuje takie przekonanie wśród niektórych kobiet i staje się jednym z głosów w dyskusji.

Nie jestem feministką, bo lubię mężczyzn - nie wszyscy chyba rozumieją nawet słownikową definicję feminizmu.

Na szczęście każdy ma prawo do własnego zdania. To prawo jest dokonaniem między innymi feministek. Nie jest jednak dane nam raz na zawsze i nieodwołalnie. Szkoda byłoby je stracić.

Napisz do autorki: katarzyna.milkowska@natemat.pl