
Jarosław Kuźniar, dziennikarz stacji TVN24 i jedna z flagowych twarzy kanału informacyjnego prywatnego nadawcy, lubi kontrowersje, a swoimi niepopularnymi przemyśleniami dzieli się z widzami i internautami. Właśnie z tego powodu wokół prezentera często rozpętuje się medialna burza. Kuźniar przyznaje, że nie może znieść hejterów i często specjalnie wsadza kij w mrowisko. – Czasem słyszałem nawet od przyjaciół: - Po co ich dotykasz? Właśnie dlatego, żeby pokazać, że to tak śmierdzi. – mówi.
REKLAMA
W wywiadzie dla Weekend Gazeta.pl znany dziennikarz tłumaczy, że jego aktywność na portalach społecznościowych: na Twitterze, Snapchacie, Facebooku, to z jednej strony przedłużenie pracy w redakcji, a z drugiej - jego sposób na piętnowanie zjawisk, które go irytują. – Wydaje mi się, że im więcej ludzi będzie widziało skalę zjawiska, tym większe szanse, że będziemy ścigać hejterów jak policjanci pijanych kierowców. I pokazywać w sieci. To może zadziałać, ale musi być na to społeczna zgoda – mówi.
Jego wpisy wywołują w sieci ogromne emocje, a on sam często staje się ofiarą ostrych ataków ze strony internautów. Dlatego dziennikarz często blokuje swoich hejterów. – Trzeba wejść w profil takiej osoby, żeby kliknąć „zablokuj”, więc na każdą taką osobę z 10 sekund życia tracę. Kiedyś napisał do mnie mój profesor z Wrocławia: „Słuchaj, bardzo cię lubię i chciałbym wiedzieć, co u ciebie się dzieje, ale to, co czytam jest tak straszne i brudne, że nie będę”. To jest dla mnie argument, że trzeba sprzątać swój profil niczym swój pisuar – opowiada.
Kuźniar jest jednym z najbardziej aktywnych dziennikarzy na portalach społecznościowych. Podkreśla, że nie wszystkie nieprzychylne komentarze pod jego adresem wyszły spod klawiatury hejterów, z którymi walczy. – Ostatnio pewien doktor, który w latach 80. wyemigrował z Polski do Szwecji, zwyzywał mnie na Facebooku w dziwny sposób. Zanim zablokuję, zawsze socjologicznie patrzę na taki profil. Odpisałem mu: Też miewam złe dni, ale wtedy staram się unikać pisania. On wrócił po paru godzinach, przepraszając, że miał zły dzień, pacjenci byli trudni, dlatego tak zareagował. Wylał swoją frustrację. To bywają chwilowe słabości – wyjaśnia.
Wcześniej dziennikarz wielokrotnie sprzeciwiał się fali nienawiści zalewającą internet. Od wygłaszania stanowczych poglądów nie stroni nie tylko w sieci, ale również na antenie, za co bywa mocno potępiany przez część widzów. Kuźniar uważa, że dziennikarz ma prawo do wypowiadania swojego zdania i odpiera tym samym liczne zarzuty o brak obiektywizmu.
Źródło: Weekend Gazeta.pl
