Nash (z lewej) już został uznany za jednego z 30 najbardziej wpływowych ludzi internetu. Hayes jest na dobrej drodze do tego, by niebawem powtórzyć sukces starszego brata.
Nash (z lewej) już został uznany za jednego z 30 najbardziej wpływowych ludzi internetu. Hayes jest na dobrej drodze do tego, by niebawem powtórzyć sukces starszego brata. Fot. nashgrier.pl / hayesgrier.pl

Piątek popołudniu, kontrolnie odpalam Twittera. Na liście trendów hasztag #GriersBrothersComeToPoland. Nie sprawdzam, na twitterowych trendach co i rusz pojawiają się chwilowe hity. Sobotnia kontrola ponownie sygnalizuje wielkie zainteresowanie tajemniczymi braćmi. Podczas niedzielnej postanawiam spróbować i sprawdzam hasztaga. Bracia mają naprawdę wielu fanów, na całym świecie.

REKLAMA
Fani, najwyraźniej wiedzeni pragnieniem sprowadzenia braci do Polski, stworzyli rzeczonego hasztaga. Ale nie to w tym wszystkim najważniejsze. Uderza mnie poziom uwielbienia żywiony dla dwóch, na oko piętnasto-, może szesnastoletnich chłopców. Jedna z użytkowniczek deklaruje „jestem gotowa oddać dwie moje siostry za takiego brata”, inna zastanawia się wprost „jak można być tak perfekcyjny, k**** jak?”.
Kim są bracia Grier?
Nash i Hayes. To właśnie dwaj sprawcy całego zamieszania. Nash jest starszy, dziś ma 17 lat. To on pomagał promować brata. Hayes swoją szansę wykorzystał. Dziś nie ustępuje bratu pod względem popularności. Zagraniczne media zgodnie określają chłopców jako „social media phenomenon”.
Nash ma ponad 10,7 mln followersów w mało popularnym w Polsce serwisie Vine. Tam też zaczynał swoją karierę. Vine to serwis społecznościowy umożliwiający publikowanie krótkich filmów. Krótkich albo nawet bardzo krótkich, bo maksymalna długość elementów, które można zamieścić w serwisie to... 6 sekund.
Nash ma też 7 mln obserwatorów na Instagramie, 4 mln na Twitterze. - Nash szturmem podbił światowe social media. Swoje konto na YouTube założył kilka miesięcy temu, dziś jego kanał subskrybuje 4 mln użytkowników – czytam na stronie internetowej starszego z Grierów, który – jak się dowiaduję – zajmuje się parodiowaniem piosenek i kręceniem filmów wideo. Bohaterami tych produkcji są najczęściej jego przyjaciele i rodzina, choć zdarza się, że i on sam w nich występuje. Współtworzy grupę Magcon Family.
Jakkolwiek by jednak nie było, Nash ma w sieci więcej fanów niż takie ikony popkultury jak Justin Bieber, Miley Cyrus czy Ellen DeGeneres.
Hayes Grier, jak napisano wyżej, zaczynał od nagrywania wspólnie ze starszym bratem filmików do Vine. Później postawił na karierę solową. I całkiem skutecznie – niebawem znalazł się na liście 50 najlepszych autorów Vine. – Hayes w wieku 14 lat miał przeszło 3,5 mln followersów w serwisie Vine i przeszło 2,25 mln na Twitterze – czytamy na jego stronie internetowej. – Hayes to wschodząca gwiazda świata social mediów.
Ze strony dowiaduję się też, że piętnastoletni dziś Hayes, wspólnie z bratem i przyjaciółmi odbywa teraz tournée po USA.
Biznes show
Panowie, trzeba przyznać, kręcą na tym niezły biznes. Obaj na swoich stronach mają nie tylko nieźle wyeksponowany dorobek, galerię pięknych zdjęć ale i zakładkę „wyprzedaż” z – przepraszam – dość infantylną zawartością. Spodnie, koszulki, etui na telefon zdobione podobizną młodych gwiazd i napisani w stylu „I Love Hayes”, „Good Night Nash”, „Mentally Dating Nash Grier” i tak dalej, i tak dalej. Cóż, w targecie pewnie głównie damy poniżej osiemnastego roku życia. Widocznie musi to jednak być niebywale liczna i potężna grupa, skoro Nash trafił niedawno na listę 30 najbardziej wpływowych ludzi internetu magazynu „Time”. A to dopiero początek.
Z chłopcem i jego młodszym bratem umowę na realizację dwuletniej kampanii w sieci podpisała niedawno spółka Digi Tour Media. Jeden z punktów umowy zakłada zatrudnienie siedemnastolatka w charakterze dyrektora kreatywnego. Grier ma być odpowiedzialny za produkcję wykonawczą, reżyserię i obsadę serii, która będzie publikowana na stronie internetowej i profilach firmy w serwisach społecznościowych. Nash Grier stanie się zatem niebawem jednym z najmłodszych dyrektorów kreatywnych świata. I kolejnym świetnym przykładem na to, że tzw. wyczuwanie trendów i dostęp do internetu to więcej niż gwarancja kariery wartej majątek.

napisz do autorki: malgorzata.golota@natemat.pl