
Wokół kalendarza wizyt zagranicznych nowego prezydenta toczy się ożywiona dyskusja. Przeciwnicy nowego modelu polityki zagranicznej prowadzonej z Pałacu Prezydenckiego zarzucają Andrzejowi Dudzie narzucanie nowego kierunku z pominięciem Brukseli. Krzysztof Szczerski, minister w Kancelarii Prezydenta odpowiada, że właśnie taka strategia ma przywrócić Polsce należne miejsce na mapie Europy.
REKLAMA
Symbolika najważniejsza...
Z pierwszą zagraniczną wizytą prezydent Andrzej Duda pojedzie do Estonii. Jak podkreśla jego bliski współpracownik Krzysztof Szczerski, miejsce ani data nie są przypadkowe. Spotkanie w Tallinie przypada na rocznicę podpisania paktu Ribbentrop-Mołotow. – To data symboliczna – przyznaje minister, który w Kancelarii Prezydenta odpowiada za dyplomację. – Trzeba wyciągać wnioski z historii, a ta historia pokazuje, że dzisiaj prawo nie jest respektowane, (...)prowadzi do destabilizacji – tłumaczył.
Z pierwszą zagraniczną wizytą prezydent Andrzej Duda pojedzie do Estonii. Jak podkreśla jego bliski współpracownik Krzysztof Szczerski, miejsce ani data nie są przypadkowe. Spotkanie w Tallinie przypada na rocznicę podpisania paktu Ribbentrop-Mołotow. – To data symboliczna – przyznaje minister, który w Kancelarii Prezydenta odpowiada za dyplomację. – Trzeba wyciągać wnioski z historii, a ta historia pokazuje, że dzisiaj prawo nie jest respektowane, (...)prowadzi do destabilizacji – tłumaczył.
Krzysztof Szczerski przyznał, że nie bez znaczenia dla wyboru pierwszej wizyty jest sytuacja w regionie i łamanie międzynarodowego prawa przez Federację Rosyjską. Podróż prezydenta do Estonii ma być więc rodzajem symbolicznej niezgody na prowadzenie przez Kreml polityki bez poszanowania istniejącego porządku. – Siła dzisiaj jest przed prawem – stwierdził.
Relacje z Brukselą idą na boczny tor?
Wśród komentatorów planu zagranicznych wizyt szefa państwa nie zabrakło głosów potępiających marginalizację relacji między Warszawą i Brukselą. I choć oficjalnie nikt z otoczenia prezydenta nie potwierdza, że chodzi o niechęć w stosunku do szefa Rady Europejskiej Donalda Tuska, to i tak ten powód jest często wymieniany jako ten, który w najbliższym czasie zamrozi stosunku Polski z Unią Europejską.
Wśród komentatorów planu zagranicznych wizyt szefa państwa nie zabrakło głosów potępiających marginalizację relacji między Warszawą i Brukselą. I choć oficjalnie nikt z otoczenia prezydenta nie potwierdza, że chodzi o niechęć w stosunku do szefa Rady Europejskiej Donalda Tuska, to i tak ten powód jest często wymieniany jako ten, który w najbliższym czasie zamrozi stosunku Polski z Unią Europejską.
Minister Szczerski tłumaczył w "Faktach po Faktach", że Bruksela nie znalazła się na liście najbliższych wizyt prezydenta, ponieważ następca Bronisława Komorowskiego, zdążył dobrze poznać unijne struktury podczas pełnienia mandatu europosła. – Prezydent Duda doskonale zna Brukselę i nie musi jej na nowo poznawać. Dodał, że większość krytyków koncentruje się na tym, "czego na liście zabrakło, a nie na tym, co się na niej znalazło".
Osłabienie stosunków z Brukselą nie jest jedynym zmartwieniem przeciwników prezydentury Dudy. Równie dużo krytyki pod adresem szefa państwa dało się słyszeć przy okazji jego zapatrywania na relacje z Berlinem. I choć będzie to druga, zaraz po Tallinie stolica europejska odwiedzona przez Dudę, to lęk o stosunki z Niemcami nie mija. – Uznajemy i rozumiemy dzisiejsza rolę Niemiec w Europie. Chcemy mieć dobre relacje strategiczne – zapewniał Szczerski.
Minister w Kancelarii Prezydenta zaznaczył, że polityka zagraniczna nie wymaga rewolucji, ale niezbędne jest naniesie na nie korekty. Według Szczerskiego, polityka zagraniczna Andrzeja Dudy będzie dążyć do wzmocnienia roli Polski w regionie i przywrócenia naszemu państwu przewodniej roli.
Źródło: TVN24
