Poseł Henryk Siedlaczek napisał interpelację ws. daty premiery filmu "Gwiezdne wojny: Przebudzenie mocy”
Poseł Henryk Siedlaczek napisał interpelację ws. daty premiery filmu "Gwiezdne wojny: Przebudzenie mocy” Fot. kadr ze zwiastuna filmu "Gwiezdne wojny: Przebudzenie mocy"

Wśród tysięcy poselskich interpelacji znaleźć można dokumenty na wskroś nietypowe. Jednym z nich jest sierpniowa interpelacja posła Henryka Siedlaczka (PO), która dotyczy… daty premiery filmu „Gwiezdne wojny: Przebudzenie mocy”.

REKLAMA

Poruszona w skierowanym do minister kultury piśmie sprawa dotyczy zapowiedzi, z których wynikało, że polska premiera nowej części „Gwiezdnych wojen” odbędzie się 25 grudnia, czyli w pierwszy dzień Bożego Narodzenia.

Należy wyjaśnić, że data premiery została zmieniona jeszcze w lipcu. Zgodnie z nowymi ustaleniami film zadebiutuje w Polsce 18 grudnia, tego samego dnia co w Stanach Zjednoczonych i Wielkiej Brytanii.

Poseł najwyraźniej nie wiedział jednak, że datę premiery przesunięto. W datowanej na 12 sierpnia interpelacji stwierdził bowiem, że film wejdzie na ekrany polskich kin 25 grudnia. Tymczasem Siedlaczek jest przekonany, że polscy fani „Gwiezdnych wojen” powinni mieć możliwość legalnego obejrzenia najnowszego filmu w terminie wcześniejszym. Dlatego skierował do minister kultury Małgorzaty Omilanowskiej interpelację.

Interpelacja do minister kultury Głównym punktem dokumentu jest pytanie: „Czy Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa narodowego zechce zwrócić się do polskiego dystrybutora filmu o przyśpieszenie premiery filmu ‚Gwiezdne wojny’?”.

Fot. sejm.gov.pl

Do pytania poseł dołączył oczywiście wyjaśnienie, dziwiąc się w nim nastawieniu polskiego dystrybutora, który najwyraźniej liczył, że 25 grudnia zarobi więcej niż tydzień wcześniej.

Ponadto na pozór błaha sprawa miała związek z problemem jak najbardziej poważnym – piractwem internetowym.

Dla fanów „Gwiezdnych wojen” ( a tych w Polsce nie brakuje) sama data premiery raczej jest bez znaczenia. Oni i tak pójdą obejrzeć film w kinach. Ale w dobie wszechobecnego internetu, w ciągu tygodnia różnicy premiery w Polsce od premier w innych krajach, na portalach społecznościowych pojawi się masa nielegalnych nagrań filmowych, które skutecznie popsują odbiór filmu.Szanowna Pani Minister, być może sprawa wydaje się być nie tyle nietypowa, ile pozornie mało istotna. Niemniej pragnę zwrócić uwagę, że porusza ona w sposób pośredni istotne w swej treści kwestie, m.in. nielegalnego kopiowania i przetwarzania filmów.

Henryk Siedlaczek