
Prawo do kontrolowania płodności jest jednym z praw, o które kobiety walczą od lat. W momencie, kiedy medycyna daje nam możliwość zarówno skutecznej antykoncepcji, jak i sztucznego zapłodnienia, pojawiają się inne pytania. Kiedy możemy myśleć tylko o sobie, a kiedy powinniśmy zastanowić się przede wszystkim nad dobrem dziecka? Czy kobiety, które zostają matkami w wieku 60 lat, są w stanie zapewnić dziecku prawidłowy rozwój?
Polskie media od kilku tygodni żyją historią 60-letniej matki, która urodziła bliźniaki. W Niemczech 65-latka urodziła czworo dzieci i tym samym stała się najstarszą matką czworaczków na świecie. Do zapłodnienia doszło na Ukrainie, ponieważ w Niemczech zabieg w tym wieku byłby nielegalny. Za naszą zachodnią granicą z refundowanego in vitro mogą korzystać kobiety najwyżej 40-letnie. Ograniczenia i limity to nie tylko sprawa prawna, ale w dużej mierze też socjologiczna i psychologiczna. Kiedy późno jest już za późno?
Komentarze internautów pod artykułami na temat ponad 60-letnich matek są w dużej większości negatywne. Szczególnie komentowana jest sprawa wspomnianej już Niemki: To się naprawdę nie mieści w głowie.; Egoizm w najgorszym tego słowa znaczeniu.; Gruba przesada, kobiety rodzą sobie już nie wnuki, a prawnuki; Chore! Chorzy są Ci ludzie! Egoistki. Tylko szkoda dzieci, bo niczemu nie zawiniły a już na starcie będą mieć ciężko; To jest obrzydliwe i całkowicie nienaturalne. Prawdopodobnie nie zobaczy nawet, jak te dzieci kończą liceum. Nauka nie zawsze ma mózg!
Sztuczne zapłodnienie jest często jedynym wyjściem, aby zostać rodzicami i móc spełnić swoje marzenia o rodzicielstwie. W Polsce nie ma jednak granicy wieku, która zakazywałaby korzystania z in vitro. Politycy mówią o zdrowym rozsądku i nie sposób w tej kwestii się z nimi nie zgodzić. Trudne i dyskusyjne może być stawianie bardzo sztywnych granic, ale wspomniany tutaj zdrowy rozsądek nie jest dany wszystkim.
Medycyna pomaga nam kierować swoją płodnością. Jednym umożliwia zostanie rodzicem, innym pomaga nim nie być. Może to jednak aspekt psychologiczny, a nie biologiczny i perspektywa przyszłości dzieci, powinny być na pierwszym miejscu? Czy późne rodzicielstwo jest zagrożeniem dla prawidłowego rozwoju dziecka?
No właśnie. Damy radę, czy nie? Czy kobieta, która rodzi mając 60 lat, będzie w stanie sprostać fizycznie wymaganiom, jakie stawia przed nią rozwój maluchów? Często jest to po prostu harówka, która trwa 24 godziny na dobę. Trzeba też wziąć pod uwagę fakt, że kiedy dziecko będzie miało dopiero 10 lat, jego mama już 70. Powoli zacznie wchodzić w okres, kiedy sama będzie potrzebowała pomocy. Czy możemy zrzucić na 10-letnie dziecko taki obowiązek? Tego typu wątpliwości studzi jednak psycholożka.
Jeśli jest tak, że 15-letnie dziecko opiekuje się rodzicem chorym to wiadomo, że obciążanie go sprawami dorosłych, czy odpowiedzialnością za dom, jest niewłaściwe. Ale jest to niezależne od wieku. Tak samo może dziać się u rodziców 40-letnich.
Na forach pojawiają się historie ludzi, których wychowywali starsi rodzice. Jedni nie mają z tym problemu, inni wręcz przeciwnie. – Moja teściowa urodziła w wieku 47 lat i......szczerze??? Młody ma teraz 20 lat i bardzo ciężko dogadać mu się z mamą. Prawdziwa przepaść pokoleniowa!!!. Kto inny pisze w zupełnej kontrze – Ja też jestem dzieckiem 50-letniej mamy, mam dużo starszego brata. Nigdy, przenigdy nie wstydziłam się wieku swoich rodziców.
Napisz do autorki: katarzyna.milkowska@natemat.pl
