
Dotychczasowy, rządowy program refundacji in vitro wyznaczał granicę wieku matki na 39 lat oraz pozwalał na zastosowanie tej metody wyłącznie parom. Jednak uchwalona w lipcu, nowa ustawa o in vitro takiej granicy wiekowej nie ustala – decydująca ma być opinia lekarza.
REKLAMA
O to, dlaczego zapis dotyczący wieku nie został wpisany do ustawy oraz o to, czy wpisany zostać powinien, zapytałem posłów sejmowej Komisji Zdrowia, która nad tą ustawą pracowała.
– Faktycznie, kwestia ustalenia granic wiekowych dla kobiet chcących poddać się zapłodnieniu in vitro nie była poruszana na Komisji – stwierdził Jacek Kwiatkowski, poseł Twojego Ruchu – Bardziej skupialiśmy się na zagrożeniach związanych z zamrażaniem zarodków, nikt nie myślał o granicy wiekowej. Jest to jednak kwestia, która rzeczywiście powinna zostać uregulowana. W końcu w przypadku śmierci leciwej matki lub jej niedyspozycji zdrowotnej, ciężar opieki nad dziećmi spada na państwo polskie.
Zdaniem Kwiatkowskiego granica powinna zostać ustalona na wiek 45 lat, jednak przede wszystkim, najważniejsza jest świadomość samych kobiet, które planują zostać matkami. – Lekarz powinien rozmawiać z taką kobietą, poinformować ją o wszelkich zagrożeniach wynikających z późnej ciąży, ona musi mieć pełne rozeznanie sytuacji.
Łukasz Krupa, poseł niezrzeszony, zastępca przewodniczącego Komisji Zdrowia, potwierdza. – Wnioski o ustalenie granic wiekowych w przypadku zapłodnienia metodą pozaustrojową nie były zawarte ani w projekcie rządowym, ani też nie padły w czasie dyskusji w Komisji. Sądzę jednak, że nie było to przeoczenie, chodziło raczej o to, by to właśnie lekarz decydował o kondycji biologicznej kobiety, a zarazem o możliwości posiadania przez nią potomstwa.
Jeśli zaś chodzi o kwestie związane z regulacją wieku, stwierdził, że trudno wyrazić mu swoje zdanie na ten temat – jest to bowiem bardzo złożona i kontrowersyjna kwestia. – Myślę, że nie powinniśmy stygmatyzować kobiet, które zostają matkami w późnym wieku. Przecież ludzie młodzi, w wyniku wypadku lub choroby, mogą również przedwcześnie osierocić swoje dzieci. Poza tym średnia długość życia cały czas się zwiększa, przez co kobiety coraz później będą mogły zachodzić w ciążę. Warto też zauważyć, że w obecnej chwili czynnikiem decydującym o możliwości poddania się zapłodnieniu in vitro, jest kondycja biologiczna kobiety potwierdzona opinią lekarza, której wystawienie poprzedza dwunastomiesięczny okres leczenia niepłodności – mówi Krupa.
– Kwestia granicy wieku to naprawdę kontrowersyjny temat. Jednak moim zdaniem, w tej chwili nie powinniśmy nic zmieniać w ustawie – dobrze, że w ogóle udało się ją uchwalić, to naprawdę duży kompromis. - podsumowuje Łukasz Krupa
Dotychczasowe prawo częściowo reguluje kwestię wieku
Na ważny element nowej ustawy zwraca uwagę Ewa Czeszejko-Sochacka, posłanka Platformy Obywatelskiej – Po pierwsze, rządowy program przecież nie przestaje obowiązywać. Dotyczy on co prawda wyłącznie kobiet, które poddają się zabiegowi in vitro refundowanemu z państwowych środków, ale jednak ustala on konkretne granice wiekowe, w których kobieta taki zabieg może przejść. Ponadto ustawa ukróca „wolną Amerykankę”, która dotychczas panowała na rynku in vitro. Do tej pory instytucje i lekarze przeprowadzający takie zabiegi nie ponosili za nie odpowiedzialności – nowa ustawa reguluje to w sensie prawnym.
Na ważny element nowej ustawy zwraca uwagę Ewa Czeszejko-Sochacka, posłanka Platformy Obywatelskiej – Po pierwsze, rządowy program przecież nie przestaje obowiązywać. Dotyczy on co prawda wyłącznie kobiet, które poddają się zabiegowi in vitro refundowanemu z państwowych środków, ale jednak ustala on konkretne granice wiekowe, w których kobieta taki zabieg może przejść. Ponadto ustawa ukróca „wolną Amerykankę”, która dotychczas panowała na rynku in vitro. Do tej pory instytucje i lekarze przeprowadzający takie zabiegi nie ponosili za nie odpowiedzialności – nowa ustawa reguluje to w sensie prawnym.
– Ponadto nie uważam, aby należało regulować kwestię granicy wieku dla kobiet na poziomie ustawowym. Nie można bowiem stosować tego samego kryterium do wszystkich kobiet, które przecież są w różnym stanie zdrowotnym i w różnej kondycji biologicznej – dodaje Czeszejko-Sochacka.
Gdzieś tę granicę należy jednak postawić – stwierdza Elżbieta Gelert, posłanka PO. – Nie wiem, czy orzekanie o stanie zdrowia pacjentki, chcącej poddać się in vitro powinno być aż tak indywidualne.
Większość krajów europejskich (m.in. Norwegia, Austria, Belgia, Francja, Grecja czy Holandia) wprowadza granice wieku, obowiązujące przy zapłodnieniu metodą in vitro. Czy Polska także powinna iść tym torem, czy może powinna kierować się przykładem Portugalii, Wielkiej Brytanii, Szwecji i Hiszpanii, które takich ograniczeń nie mają? Trudno orzec, jest to jak widać dyskusyjna kwestia i wymaga bardzo solidnej debaty publicznej.
Napisz do autora: jakub.rusak@natemat.pl
