
Ukraina chce większej kontroli swojego terytorium. Na granicy z Rosją powstaje „europejski wał”. Umocnienia powstają również na wewnętrznej granicy kraju, w okolicach wspieranych przez Rosję obwodów blisko Donbasu. W ciągu czterech lat kraj ma poradzić sobie z "terrorystami z Rosji".
REKLAMA
Premier Ukrainy Arsenij Jaceniuk powiedział podczas narady rządowej, że wał powstaje, aby mieszkańcy Ukrainy czuli się bezpiecznie. Obywatele kraju mają wiedzieć, że terytorium jest ochraniane przez siły zbrojne i służbę graniczną. Chce, aby Ukraińcy czuli, że rząd zrobił wszystko, aby odgrodzić się od Federacji Rosyjskiej.
Jak poinformowała ukraińska Państwowa Straż Graniczna - trwają prace w obwodach czernihowskim i charkowskim. Powstało już ogrodzenie z drutu kolczastego na 39 kilometrach, 175 ziemianek, 180 km rowów przeciwczołgowych, 546 km przegród fortyfikacyjnych i 897 okopów. Do tego powstało 6 wież obserwacyjnych.
To nie koniec prac związanych ze zwiększeniem bezpieczeństwa na granicy ukraińsko-rosyjskiej. W tym roku ma powstać jeszcze 380 km rowów przeciwczołgowych, 214 km dróg przygranicznych i 90 km ogrodzenia. Istnieje pomysł, żeby ubezpieczyć również granice z należącym do Mołdawii Naddniestrzem, ponieważ teren ten zamieszkuje ludność rosyjskojęzyczna. 600 km wynosi długość umocnień między siłami rządowymi a republiką doniecką i ługańską.
Doradca ministra obrony Ukrainy Ihor Melnyk podkreślił, że żaden kraj nie zbudował tak ogromnych obiektów obronnych w czasie krótszym, niż pół roku, od czasów drugiej wojny światowej. Dodał, że sytuacja jest o tyle nadzwyczajna, że Ukraina jest w trudnej sytuacji gospodarczej i w czasie działań bojowych. Realizację „europejskiego wału” ukraiński rząd zapowiedział już w zeszłym roku. We wrześniu 2014 gubernator obwodu dniepropietrowskiego zaproponował zbudowanie na granicy muru podobnego do tego, który dzieli Izrael i Palestynę.
Na Ukrainie trwa mobilizacja do wojska, ale obywatele tego kraju nie chcą być częścią armii. Niektórzy Ukraińcy uciekając przed przywdzianiem munduru wojskowego przeprowadzają się do innych miast, a jeszcze inni - gotowi są wyjechać za granicę. Bywa również tak, że w celu uniknięcia wcielenia do armii, zwalniają się z pracy, a o zatrudnienie na Ukrainie obecnie wcale nie jest łatwo. Przeciwko tym, którzy migają się od służby wszczęto już ponad 6 tys. postępowań administracyjnych i założono 1,5 tys. spraw karnych. Przed ogłoszeniem mobilizacji wojsko ukraińskie liczyło 180 tys. żołnierzy.
Źródło: TVP Info
