
Według resortu zdrowia ustawa o in vitro nie będzie pozwalać na korzystanie z zapłodnienia pozaustrojowego samotnym kobietom, które oddały komórki do zapłodnienia przed wejściem w życie nowego prawa. Powstałe w ten sposób zarodki nie będą więc mogły zostać wszczepione ich biologicznym matkom. – Odbieranie ludziom zarodków wbrew ich woli to przemoc – oceniła Anna Krawczak ze Stowarzyszenia „Nasz Bocian”.
Ustawa, która wejdzie w życie 1 listopada 2015 roku, nie reguluje szczegółowo sytuacji samotnych kobiet, które już oddały komórki do zapłodnienia. Czyni to natomiast interpretacja Ministerstwa Zdrowia. Resort, jak podaje „Gazeta Wyborcza”, zakazał klinikom wszczepiania samotnym kobietom zarodków, które powstały bądź powstaną z oddanych przez nie komórek przed wejściem w życie ustawy.
Każdy zarodek musi mieć bowiem wskazanego ojca. Kobiety nieposiadające partnera nie mogą wskazać ojca, dlatego od 2 listopada nie będą mogły również wykorzystać istniejących już zarodków.
– Pomysł, by odebrać kobietom prawo do ich własnych, już wytworzonych zarodków tylko dlatego, że są samotne, jest okrutny. Co innego nie dopuścić do powstania takich zarodków, a co innego dysponować już istniejącymi – oceniła redaktor Ewa Siedlecka. "Nasz Bocian" chce nowelizacji prawa W podobny sposób odniosła się to tej kwestii Krawczak, która w programie „Po przecinku” (TVP Info) stwierdziła, że ustawa o in vitro jest niedopracowana. Świadczyć ma o tym nie tylko sytuacja samotnych kobiet, ale i nieokreślenie górnej granicy wieku kobiet mogących korzystać z in vitro.
– Absurd skupiony w soczewce to fakt, że 65-letnia kobieta, która ma męża, może podejść do in vitro, a chora 30-latka, która jest samotna, nie może – zauważyła Krawczak.
Samo Stowarzyszenie „Nasz Bocian” zapowiedziało, że będzie zabiegać o znowelizowanie ustawy, by pomóc samotnym kobietom, których zarodki są obecnie zamrożone.
Stowarzyszenie "Nasz Bocian"
