Andrzej Duda złagodził język po kampanii i wycofuje się z niektórych obietnic.
Andrzej Duda złagodził język po kampanii i wycofuje się z niektórych obietnic. Fot. Adam Stępień / Agencja Gazeta

Politycy zdają się być przekonani, że to, co w kampanii się nie liczy. Teraz pokazuje to Andrzej Duda, który nie tylko przestał mówić, że trzeba Polskę "odbudować ze zgliszcz", ale też rakiem wycofuje się z obietnic w sprawie wieku emerytalnego oraz zmienia pytania referendalne ws. Lasów i sześciolatków.

REKLAMA

W kampanii wyborczej trzeba być wyrazistym, a przede wszystkim mocno krytycznym. I taki był – w przeciwieństwie do Bronisława Komorowskiego – Andrzej Duda. Powtarzał, że trzeba odbudować Polskę ze zgliszcz czy że nasza pozycja w Europie jest słaba. Do tego masa konkretnych zarzutów: o kwotę wolną od podatku (którą trzeba podnieść, ale rząd nie chce tego zrobić), o wiek emerytalny (który musi zostać obniżony, ale rząd nie chce tego zrobić) czy o Lasy Państwowe (które rząd chce sprywatyzować).

Polska w ruinie Między innymi dzięki temu Andrzej Duda został prezydentem, pokonując Bronisława Komorowskiego. Ale to była kampania. Po wyborach Duda złagodził ton (co trzeba docenić, bo teraz jest głową państwa, a nie kandydatem). Dziewięć dni po zaprzysiężeniu, w Święto Wojska Polskiego Andrzej Duda wywołał spore zdziwienie mówiąc: "Polska jest piękna, Polska staje się coraz silniejsza".

To jednak zmiana stylu, która po zakończeniu kampanii wyborczej nie tyle może, co powinna nastąpić. Ale zmiany są znacznie głębsze i dotyczą nie tylko słów, lecz także konkretnych decyzji Andrzeja Dudy. Najnowszym przykładem jest mało rzucająca się w oczy, ale jednak niezwykle istotna zmiana pytań, które prezydent chce zadać Polakom 25 października.

Pytania vs pytania Dodatkowo małżeństwo Elbanowskich pytało jeszcze o zwiększenie wymiaru nauczania historii w liceach i o powrót do ośmioletniej podstawówki i czteroletniego liceum. Z nich prezydent wybrał tylko jedno. Jednak dwa pierwsze pytania Elbanowskich tylko likwidowały przymus posyłania sześciolatków do szkół, nie podnosiły go sztywno do 7 roku życia, pozostawiając rodzicom wybór. U Dudy jest inaczej – wszystkie dzieci mają zaczynać naukę w wieku 7 lat.

Coraz bardziej rozwodniona jest też jedna z kluczowych propozycji kampanii parlamentarnej, czyli "500 zł na dziecko". Jeszcze przed wyborami zaczęto zawężać jej zakres, mówiąc tylko o wielodzietnych i biednych rodzinach. Po wyborach prezydent ogłosił, że projekt powinien przygotować rząd.

Silni za granicą (w gębie) W czasie kampanii wyborczej Andrzej Duda ostro krytykował też polską politykę zagraniczną. Kiedy sam zaczął się nią zajmować szybko przekonał się jak trudna to działka. Jego plan rozszerzenia grona negocjatorów ws. Ukrainy o Polskę spalił na panewce, po tym jak taką potrzebę wykluczył Petro Poroszenko.

Po ostrej, zaczepnej kampanii prezydent przechodzi przyspieszony kurs polityki. A raczej przypomina sobie jak ona wygląda, bo przecież pracował zarówno w rządzie, jak i w Kancelarii Prezydenta. Ale aby skutecznie walczyć na obietnice z Bronisławem Komorowski musiał o tym zapomnieć. Liczy, że teraz amnezja dotknie wyborców.