
Część przybyłych do Polski syryjskich rodzin przeprosiła za zachowanie Antona Chara, który skarżył się publicznie na zastane nad Wisłą warunki. – Nie mamy co jeść. (…). Wolimy umrzeć w Syrii niż tutaj z głodu – oświadczył Char.
Przepraszamy za kłopoty, jakie ta rodzina wywołała, oraz za kłamstwa i oskarżenia, które wnosili. Nie jesteśmy odpowiedzialni za ich czyny i nie wsparliśmy ich żądań nawet w obliczu agresywnych prób wplątania nas w te historie, których cel zna tylko Bóg.
Niniejszym więc oświadczamy, że ci ludzie nie reprezentują ani nas, ani społeczności w Polsce, i prosimy ich o opuszczenie terytorium Polski oraz powrót do Syrii tak długo, jak długo uważają oni, że pomoc i wsparcie oferowane im w Polsce jest zbędne, a cała inicjatywa była jakimś planem przesiedlenia chrześcijan z Syrii (…). Znamy dobrze motywy tych, którzy nam pomogli, i wiemy, że wynikały z ich chrześcijańskiej postawy i dobroci serca.
Fundacja Estera odpowiada na zarzuty Chara
W liście skierowanym do kurii oraz mediów Char stwierdził, że wbrew wcześniejszym obietnicom przybyli do Polski Syryjczycy nie otrzymują pomocy finansowej. – Fundacja Estera miała wszystko zapewnić i we wszystkim pomóc, ale nas oszukała – napisał Char.
