Tyjemy, bo wykonujemy niewystarczająco dużo prac domowych?
Tyjemy, bo wykonujemy niewystarczająco dużo prac domowych? Fot. Anno Málie / Flickr / https://flic.kr/p/qubUtE / CC BY 2.0 / http://bit.ly/1mhaR6e

Zagraniczne media przytaczają dane naukowców i twierdzą, że niewystarczająca liczba prac domowych sprawia, że kobiety tyją. Jak podają, kobiety w Wielkiej Brytanii spędzają obecnie 20 proc. mniej czasu dbając o dom niż 35 lat temu. W związku z rozwojem technologii praca jest lżejsza, a co za tym idzie spalamy mniej kalorii. Brak obowiązków i stacjonarny tryb życia nakręca epidemię otyłości. Kobiety łapcie za ścierki, mopy, pierzcie ręcznie, a będziecie smukłe i piękne?

REKLAMA
Myj, ścieraj, czyść
Badania wykazały, że wykonywanie prac domowych, służy kobietom. Co prawda Brytyjki jedzą teraz 20% kalorii mniej, ale o wiele mniej spalają. Porównano na przykład mycie podłóg i pracę przed komputerem. Wykonując tą pierwszą czynność, spalamy około 200 kalorii na godzinę, przed komputerem od kilku do najwyżej 70.
Nie sposób się z tym nie zgodzić, ale kontekst jest absurdalny. Wychodzi na to, że powinnyśmy zostać w domu i nie poświęcać się karierze, bo szkodzi to naszemu zdrowiu i wyglądowi. Jak mówi artykuł, nie możemy odnieść tego do otyłości wśród mężczyzn, bo ich udział w pracach domowych nieznacznie się zwiększył w ciągu tych kilkudziesięciu lat. Czemu więc oni też tyją? Czemu wobec nich nie wysnuwa się tak niedorzecznych wniosków?
Zmieńmy myślenie!
Jak powiedziała Paula z Warszawy, przyszła żona i bardzo aktywna kobieta: – Dzięki temu, że mamy w domu mniej zadań do wykonania i możemy je wykonać szybciej, znajdujemy również czas na to, aby o siebie zadbać. Wydaje mi się, że są lepsze rozwiązania wspierające utrzymanie nienagannej sylwetki, niż własnoręczne umycie miliona talerzy. Rozwiązaniem takim może być spacer z ukochanym, albo siłownia. Czyli zajęcia na miarę XXI wieku...
Badanie było prowadzone w Wielkiej Brytanii, która ma największy problem z otyłością w Europie Zachodniej. Jeśli ma to być zachęta do aktywności fizycznej, to wyszło bardzo słabo. Przede wszystkim, zupełną paranoją jest odnoszenie się do kobiet, jak do maszyn sprzątających. Jakby był to nierozerwalnie przypisany kobiecie obowiązek. Nie wykonujecie go, cierpcie.
Co więcej, tak jak zauważyła nasza rozmówczyni, są inne formy aktywności fizycznej, które mogą sprawiać przyjemność. Czemu mamy robić coś, co nie jest miłe, ani nie jest tym bardziej koniecznie. A sprzątanie sprawia frajdę naprawdę niewielu osobom. Podobnie sądzi duża część internautów, którzy skomentowali artykuł: "Zaczynam zastanawiać się nad niektórymi z tych "studiów". Co za brednie."
Komentarz pod artykułem

Ostatnią rzeczą, jaką chcesz, lub musisz zrobić po całodniowej pracy, jest praca w domu! Robię niezbędne minimum, bo jest to nudne, męczące i całkowicie bez sensu. (...) Życie jest zbyt krótkie, aby martwić się o kurz i brud.

Aktywizujmy, nie hamujmy
Być może badania naukowców wskazują na ciekawą tendencję i patrząc na nie z przymrużeniem oka, można by się nawet chwilę zastanowić. Weźmy jednak pod uwagę fakt, że wciąż jest wiele do zrobienia w związku z równouprawnieniem płci. Mówienie więc, że wykonywanie prac domowych nam służy, zamiast aktywizować, hamuje. W Polsce przeciętna wartość wykonywanej pracy domowej przez kobiety to 2100 złotych miesięcznie. Mężczyzn jest o 900 złotych niższa. Niwelując tę różnicę moglibyśmy zasponsorować karnet na bardzo drogą siłownię dla całej rodziny.

Napisz do autorki: katarzyna.milkowska@natemat.pl