
Zagraniczne media przytaczają dane naukowców i twierdzą, że niewystarczająca liczba prac domowych sprawia, że kobiety tyją. Jak podają, kobiety w Wielkiej Brytanii spędzają obecnie 20 proc. mniej czasu dbając o dom niż 35 lat temu. W związku z rozwojem technologii praca jest lżejsza, a co za tym idzie spalamy mniej kalorii. Brak obowiązków i stacjonarny tryb życia nakręca epidemię otyłości. Kobiety łapcie za ścierki, mopy, pierzcie ręcznie, a będziecie smukłe i piękne?
Badania wykazały, że wykonywanie prac domowych, służy kobietom. Co prawda Brytyjki jedzą teraz 20% kalorii mniej, ale o wiele mniej spalają. Porównano na przykład mycie podłóg i pracę przed komputerem. Wykonując tą pierwszą czynność, spalamy około 200 kalorii na godzinę, przed komputerem od kilku do najwyżej 70.
Jak powiedziała Paula z Warszawy, przyszła żona i bardzo aktywna kobieta: – Dzięki temu, że mamy w domu mniej zadań do wykonania i możemy je wykonać szybciej, znajdujemy również czas na to, aby o siebie zadbać. Wydaje mi się, że są lepsze rozwiązania wspierające utrzymanie nienagannej sylwetki, niż własnoręczne umycie miliona talerzy. Rozwiązaniem takim może być spacer z ukochanym, albo siłownia. Czyli zajęcia na miarę XXI wieku...
Ostatnią rzeczą, jaką chcesz, lub musisz zrobić po całodniowej pracy, jest praca w domu! Robię niezbędne minimum, bo jest to nudne, męczące i całkowicie bez sensu. (...) Życie jest zbyt krótkie, aby martwić się o kurz i brud.
Być może badania naukowców wskazują na ciekawą tendencję i patrząc na nie z przymrużeniem oka, można by się nawet chwilę zastanowić. Weźmy jednak pod uwagę fakt, że wciąż jest wiele do zrobienia w związku z równouprawnieniem płci. Mówienie więc, że wykonywanie prac domowych nam służy, zamiast aktywizować, hamuje. W Polsce przeciętna wartość wykonywanej pracy domowej przez kobiety to 2100 złotych miesięcznie. Mężczyzn jest o 900 złotych niższa. Niwelując tę różnicę moglibyśmy zasponsorować karnet na bardzo drogą siłownię dla całej rodziny.
Napisz do autorki: katarzyna.milkowska@natemat.pl
