
Całe życie słyszałam, że noszę ciuchy, które do mnie nie „pasują”– pisze Kristin Chrico, dziennikarka BuzzFeed. – Chciałam sprawdzić, co to „pasowanie” naprawdę znaczy.
REKLAMA
Chrico zadaje pytanie: Dlaczego pozwalamy sobie wmawiać bzdury, kiedy nawet modowi eksperci zmieniają zdanie co sezon?
Wybrała się do pięciu sklepów: Bloomingdales, Macy's, Nordstrom, Modcloth i Saks Fifth Avenue. Poprosiła pracujących tam stylistów o wybranie kilku strojów. Najważniejszym kryterium miało być dopasowanie ciuchów do sylwetki Kristin. – Dałam im wolną rękę, obiecując, że jeżeli któryś zestaw przypadnie jej do gustu, to go kupi. Ponadto doda linki do wszystkich przymierzanych ubrań, które znajdzie online. Efektami podzieliła się w czytelnikami portalu.
Na jednym ze zdjęć pozuje w szarym poncho. Od stylistki usłyszała, że w ten sposób "zakryje mnóstwo grzechów". Zdziwiła się, bo jak dotąd nie postrzegała części swojego ciała w takich kategoriach. A jednak – kobieta po usłyszeniu argumentów, zaczęła myśleć: "Rzeczywiście, poncho zasłania mój brzuch", ale nie była zbyt zadowolona z tego myślenia.
– Poczułam się tak, jakbym odgradzała wszystko od szyi po kolana żółtą, policyjną taśmą. Im dalej, tym robiło się bardziej ciekawie.
– To, co mam na sobie jest teraz szczególnie na czasie – tak opisuje spodnie ze zdjęć. Stwierdza, że czuje się w nich jak bohaterka "The Walking Dead", której nogi właśnie zostały zaatakowane i zabite przez nową wersję zombie.
Bloomingsdales się nie popisało, podobnie jak kolejne sklepy. Świadczą o tym satyryczne komentarze Kristin. Jeden brzmi: Nie spodziewałam się kolorowej sukienki we wzory a tu proszę! Wyglądam w niej jak ludzkich rozmiarów lampa.
Następny: Według mojego stylisty, ta sukienka "robi mi talię". Dlatego pewnie przypominam straszną, nawiedzoną lalkę.
Wystarczy popatrzeć na kolejne propozycje, żeby mieć taką minę jak dziennikarka.
Pracownicy Macy's spróbowali innego podejścia. Zamiast workowatych ubrań, dali Kristin zestaw obcisły dół i luźną górę. A ta zareagowała tak: To najlepsze spodnie, jakie dotąd mierzyłam. Może są trochę za luźne w kolanach, ale doceniam frędzle. Zwracają uwagę na strategiczny punkt kobiecego ciała – krok.
Po wielu próbach, Kristin zdecydowała się tylko na jeden strój: czarną sukienkę. Wybrała wersję bez paska i wygląda świetnie.
Eksperyment zamykają wnioski. – Po pierwsze, zdanie "to ci nie służy" sprawdza się jako opinia bliskiej osoby, a nie jako narzędzie sprzedaży, wykorzystujące twoje kompleksy – stwierdza. – Dlatego telewizja robi hit z przymierzania sukien ślubnych w obecności kilku członków rodziny. Słowo "pasuje" ma wiele definicji, jest ich tyle, ilu specjalistów. Zależy od gustu i tego, co akurat według kogoś trzeba ukryć lub uwydatnić.
– Nikt nie zgodzi się, że ciuch dopasowany do sylwetki oznacza, że jesteś wolna – uważa Chirico – Nie przejmuj się opiniami profesjonalistów. Przestań zastanawiać się, czy dany trend nie jest dla ciebie. Szczególnie, że zmienia się co trzy do pięciu sezonów i oznacza to, że hejterzy szybko zmieniają zdanie.
Napisz do autorki: karolina.blaszkiewicz@natemat.pl
