
Metoda Ruchu Palikota jest prosta jak unijny ogórek: angażować się tam, gdzie najmniejszym kosztem uzyska się największy piarowski efekt - komentuje Szymon Hołownia sobotni akt apostazji Janusza Palikota. Dziennikarz ocenia, że Kościół powinien przystąpić do kontrofensywy i wykorzystać zainteresowanie wywołane przez polityka.
Szymon Hołownia
Źródło: "Newsweek Polska"
Dziennikarz nawołuje, by wykorzystać zamieszanie wywołane przez lidera Ruchu Palikota i zorganizować spotkania dla osób chcących opuścić Kościół. Proponuje by rozmawiano z takimi osobami na temat ich zastrzeżeń do instytucji, przekonywano ich, że jej historia jest inna niż się powszechnie mówi czy informowano o działalności w innych krajach.
Szymon Hołownia
Źródło: "Newsweek Polska"
Publicysta ocenia, że dzięki temu Kościół mógłby przestać być postrzegany jako instytucja "sfochowana, zamknięta, skłonna do siłowego nawracania , a nie do rozmowy". Dodaje też, że nawet jeśli ktoś ogłosi się wrogiem Kościoła nie znaczy, że Kościół staje się jego osobistym wrogiem. Swój felieton kończy pytaniem: "Każdy, kto przyszedł może także odejść. Po co mam się jeszcze z nim szarpać i wydzierać z rąk nasz adres?"
Cały felieton Szymona Hołowni w najnowszym numerze "Newsweeka".
