
Małgorzata Kidawa- Błońska wyjaśniła, dlaczego mimo tego że otrzymała zaproszenie do Gdańska, została w Warszawie. – Jeśli jestem gościem nieproszonym, to na takie imprezy nie przychodzę – powiedziała.
REKLAMA
Na początku rozmowy został poruszony temat premier Ewy Kopacz. Podczas poniedziałkowych obchodów przedstawiciele Solidarności powiedzieli „nie” premier, tak samo jak Piotr Duda. Kidawa - Błońska zwróciła uwagę na to, że takie zachowanie nie powinno było mieć miejsca, bo Ewa Kopacz jest premierem i należy jej się szacunek. – Mówienie, że jest anty-pracownicza jest mówieniem nieprawdy. To nie jest tak, że związki zawodowe mają monopol. Nie można przyjmować ich dyktatury – mówiła marszałek w rozmowie z Moniką Olejnik.
Kidawa- Błońska powiedziała, że premier Ewa Kopacz i politycy PO nie chcą dzielenia Polaków. – Trzydzieści lat temu Polacy byli solidarni, a teraz przez zbliżające się wybory ta rocznica się rozjechała. Przez takie sytuacje młodzi ludzie, nawet ci, z którymi ja mam do czynienia, wątpią, że potrafimy coś wspólnie zrobić. Politycy nie powinni krytykować i pokazywać palcami, kto nie był za Solidarnością, bo różni ludzie należeli do różnych partii, do których teraz wstyd się przyznać. Więc teraz niech nie krytykują - powiedziała Małgorzata Kidawa-Błońska.
W końcu padło pytanie o to, dlaczego marszałek nie pojawiła się na obchodach w Gdańsku. – Jeśli jestem gościem nieproszonym, to na takie imprezy nie przychodzę. Wolę spędzać czas z ludźmi, z którymi mogę powspominać tamte czasy – odpowiedziała marszałek.
Po pytaniach o ustawę o frankowiczach, imigrantów i referendum, Monika Olejnik nie dała za wygraną i raz jeszcze zapytała o powód nie pojawienia się na Święcie Solidarności. – Człowiek powinien być tam, gdzie chcą, żeby był. Solidarność to nie tylko Gdańsk, to cała Polska. Różni ludzie. I cieszymy się, że coś takiego się w naszym życiu wydarzyło – odpowiedziała dyplomatycznie. – Mimo wszystko wydaje mi się, że powinna tam pani dzisiaj być – podsumowała Monika Olejnik.
