
Turyści odwiedzający muzeum w Oświęcimiu są zszokowani i zdegustowani obecnością zraszaczy, które według nich wyglądem przypominają prysznice, pod które prowadzeni byli więźniowie. Zarzucają Muzeum, że zraszacze z wodą wyglądają jak komory gazowe.
REKLAMA
W czasie ostatnich upałów a terenie Muzeum pojawiły się prysznice zraszające. Turyści z całego świata zaczęli udostępniać zdjęcia ludzi, którzy z nich korzystają, sprawą zainteresowały się zagraniczne media.
Turyści z Izraela, dla których przyjazd do Oświęcimia jest niemal obowiązkowym wyrazem oddania czci swoim bliskim, którzy byli ofiarami Holocaustu, nie kryją oburzenia. – Jako Żyd, którego wiele członków rodziny było ofiarami Holocaustu, uważam, ze zraszacze wyglądają, jak prysznice, do których ludzie wchodzili przed pójściem do komory gazowej. Wszyscy Izraelczycy stwierdzili, że to w złym smaku – powiedział Meir Bulka w rozmowie z serwisem Mashable.
Rzecznik prasowy Auschwitz wyjaśnił, że zdrowie i komfort gości jest dla Muzeum najważniejsze. Zraszacze, które stoją zaraz przy wejściu na muzealny teren nie przypominają tych, które były zamontowane w łaźniach podczas wojny. Chodzi tylko o to, żeby podczas długiego zwiedzania w wysokiej temperaturze móc się ochłodzić.
Muzeum Auscwitz w związku z pojawiającymi się w sieci artykułami o szokującym pomyśle wydało oświadczenie. Czytamy w nim, że do Muzeum przyjeżdżają turyści z państw, gdzie tak wysokie temperatury, jak te sierpniowe, nie są na porządku dziennym. Były przypadki omdleń i innych niebezpiecznych sytuacji. Zraszacze stały przy kasach, tam gdzie ustawiały się kolejki i zostały zdemontowane po zakończeniu upałów. Muzeum twierdzi, że ten sposób schładzania powietrza okazał się być bardzo pomocny.
Na koniec dobitnie podsumowano oskarżenia o nawiązywanie do komór gazowych – Jest nam bardzo ciężko komentować, że zostaliśmy oskarżeni o to, że nasze zraszacze nawiązują do historii, według której Cyklon B był dostarczany przez sztuczne prysznice, które zamontowali Niemcy. Gaz był doprowadzany do komór w zupełnie inny sposób - przez dziury w suficie albo wywietrzniki w ścianach – wyjaśniło Muzeum w Auschwitz na swoim Facebooku.
Źródło: Mashable
