Konkurenci atakują Piotra Dudę, wypominając mu służbę w wojsku podczas stanu wojennego.
Konkurenci atakują Piotra Dudę, wypominając mu służbę w wojsku podczas stanu wojennego. Fot. Rafał Malko / Agencja Gazeta
Reklama.
Kolejna rocznica powstania "Solidarności" upłynęła pod znakiem partyjnych wojen, a wyrocznią był Piotr Duda, szef "Solidarności". To on decydował o tym, jak będą wyglądały obchody, kto się na nich pojawi i kto zabierze głos. Zdecydował, że na uroczystości nie powinna pojawić się Ewa Kopacz, która choć w przeciwieństwie do swojego poprzednika nie działała w opozycji, to jednak jest szefową rządu.
Święto dla wybranych (przez Dudę)
Zamiast pod bramę Stoczni, Duda skierował szefową PO do psychologa. Sporo mówił też o działaniach rządu, zapominając, że w tym dniu nie chodzi o to, co dzieje się dzisiaj, ale o upamiętnienie bohaterów tamtych dni. Dla wielu obecność szefowej rządu na pewno byłaby nobilitacją. Ale poza Kopacz na oficjalnych uroczystościach nie pojawiło się też wielu uczestników tamtych wydarzeń.
Nawet jeśli ich zaproszono, wielu uniosło się honorem, bo zdali sobie sprawę, że zaproszono ich z obowiązku, a nie rzeczywistego docenienia ich zasług. Swój udział miał w tym także Piotr Duda, który od dawna odmawia politykom PO prawa do utożsamianie się z dziedzictwem związku. Ale jego krytycy przypominają, że gdy część z nich siedziała "w internacie" on jako żołnierz dywizji powietrzno-desantowej Ludowego Wojska Polskiego ochraniał budynki reżimowych TVP i Polskiego Radia.
Co może żołnierz?
To nie nowy spór, bo już w 2013 r. Bogdan Borusewicz mówił, że Piotr Duda stał tam, gdzie stało ZOMO. Ale to nie do końca uczciwe podejście, bo dzisiejszy szef "Solidarności" robił to nie z własnej woli, był poborowym i musiał się podporządkować rozkazom. Nie znam doniesień o tym, że Duda kogoś pobił, skatował czy zadenuncjował.
Po internecie zaczęło rozchodzić się zdjęcie, mające rzekomo przedstawiać Piotra Dudę w tamtych czasach. Niektórzy internauci zwracają jednak uwagę, że należy podchodzić do niego ostrożnie, bowiem nie zgadza się jednostka, w której służył Duda z tą, którą podobno widać na zdjęciu.
Z drugiej jednak strony Piotr Duda powinien być świadom bagażu swojej historii, z pokorą podchodzić do tego, że to nie on wywalczył nam wolność (w związku zaczął działać w 1990 r.) i zadbać o to, by uhonorować każdego według zasług. Nawet jeśli dzisiaj ten ktoś jest w PO. Jako szef organizacji lobbystycznej, ale jednak z wyraźnym rodowodem historycznym, powinien tego jednego dnia zrezygnować z walki o interesy członków swojego związku i zająć się mówieniem o historii. Takiej, jaka ona była, a nie takiej, jaka pasuje PiS-owi.

Napisz do autora: kamil.sikora@natemat.pl