Rak się nie wybijesz w sieci
Rak się nie wybijesz w sieci Zrzut ekranu z kanału na YouTube Martina Stankiewicza

Skrzynki znanych internetowych twórców zalewane są wiadomościami od tych, którzy dopiero zaczynają. Proszą ich o pomoc w wypromowaniu, czy pytają o możliwość wywiadu. Bywa to naprawdę irytujące, o czym w ostatnim czasie napisali Segritta i Dakann.

REKLAMA
Pomysł na wybicie się poprzez przeprowadzenie wywiadu z kimś znanym to nic odkrywczego. Wielu blogerów zaczyna właśnie od tego z nadzieją, że później ich rozmówca do nich po prostu zalinkuje.
Właśnie dziś w tej sprawie napisała na Facebooku wpis Matylda Kozakiewicz vel. Segritta. Poprosiła w nim, by realizować tego typu pomysły z głową. Sama udzieliła już kilka wywiadów osobom, które robiły to po raz pierwszy albo drugi w życiu i na ich blogach są tylko dwa wpisy.
Prosi, by do takich rozmów zrobić porządny research i nie zadawać pytań w stylu – “Skąd pomysł na bloga?”, “Od kiedy blogujesz?” oraz “Czy z blogowania można żyć?”
– Właśnie dostałam maila od dziewczyny, która najpierw pytała o ulubiony kolor i zwierzę, a potem spytała, od kiedy piszę bloga – mówi Segritta. – Gratuluję. Od dziś nie udzielam wywiadów nikomu, kto nie ma na koncie już przynajmniej jednego dobrego – dodaje.
Będzie śmietnik
Dakann postanowił zrobić raz na zawsze porządek z wysyłanymi na jego skrzynkę prośbami o zareklamowanie twórczości. W emocjonalnym wpisie na Facebooku przyznał rację młodym youtuberom, że obecnie jest im trudniej zaistnieć, a konkurencja nie chce pomagać w promocji nowych.
– Zawsze starałem się cichutko stać po drugiej stronie barykady i co lepszego, czy ciekawszego twórcę, który według mnie ma potencjał do bycia czymś świeżym i zabawnym (choć niekoniecznie popularnym), promowałem na swojej tablicy – pisze. – Od tak, żeby pomóc, podzielić się tymi marnymi tysiącami ludzi, których tutaj zebrałem (na Facebooku ma 50 tys. fanów – red.) – dodaje.
Jednak od jakiegoś czasu zaczął otrzymywać niemiłe wiadomości, ponieważ obiecał pomóc, ale o tym zapomniał. Grzegorz nie chce traktować swojego fanpage’a jako darmowej tablicy ogłoszeń, dlatego przeznaczył na to specjalnie swoją drugą stronę, która ma blisko 20 tys. polubień – Dakann. Od kilku dni zamieszcza na nim wszystko to, o co proszą go w wiadomościach jego fani.
logo
– Czy zrobi się z tego śmietnik? – pyta. – Być może. Ale będziecie mieć świadomość jak dużo trafia do mnie wiadomości i jaki jest poziom twórczości części z przesyłających. Konkursy z zwierzątkami, czy głodnymi dziećmi też będą tam lądować, sorry taki mamy klimat – dodaje.
I faktycznie, przeglądając tę stronę, ma się wrażenie, że stała się śmietnikiem. Znajdziemy na niej linki do fanpage’y z przeróżnych kategorii, czy naprawdę słabych filmów na YouTube.
Nie zbierają one zbyt wielu lajków. Chyba wygląda na to, że mimo wszystko najważniejsza jest treść, a nie to, kto wrzuci daną informację.

Napisz do autorki: patrycja.marszalek@natemat.pl


Władcy sieci od teraz także na Facebooku! Polub nas!