Czescy policjanci numerowali uchodźców.
Czescy policjanci numerowali uchodźców. Twitter/ Andrew Stroehlein

Czescy policjanci przeszukali pociągi, które jechały do Niemiec. Wyprowadzili z nich wszystkich uchodźców, a na ich ramionach napisali niezmywalnymi markerami numery porządkowe.

REKLAMA
Sytuacja miała miejsce w czeskim mieście Brzecław. Około dwustu uchodźców, po obławie, zostało przewiezionych do miejscowych komisariatów. W środę czeskie media poinformowały, że policja nie będzie już zatrzymywała ludzi, którzy uciekli z Syrii.
We wtorek uchodźcy wyruszyli pociągami z Węgier i z Austrii. Chcieli dostać się do Niemiec, ponieważ myślą, że czeka ich tam praca i bezpieczeństwo. Przebywają tam też członkowie ich rodzin. Po kilku godzinach podróży, w Brzecławiu, który leży w pobliżu granicy węgierskiej i austriackiej, do pociągów weszła miejscowa policja i wyrzuciła wszystkich, którzy nie mieli przy sobie ważnych dokumentów i wiz. Uchodźcy przebywają teraz na posterunkach policji na terenie Moraw, są przesłuchiwani.
Ta sytuacja zdenerwowała uchodźców, ponieważ władze węgierskie pozwoliły im wsiąść do pociągów. Mieli zakupione bilety, które upoważniały ich do tej podróży. Co więcej, burzę wywołał fakt, że policja numerowała wodoodpornymi markerami uciekinierów z Syrii. Nasunęły się skojarzenia z praktyką stosowaną w czasie II wojny światowej przez nazistów, którzy numerowali Żydów przebywających w obozach koncentracyjnych.
Zdaniem wicepremiera Czech Unia Europejska powinna jasno powiedzieć, że nie może przyjąć milionów uchodźców z całego świata. – Musi powiedzieć: nie możecie do nas przyjeżdżać, byście byli bezrobotni i od razu pobierali zasiłki społeczne – uważa Andrzej Babisz.
Na początku sierpnia krytycznie o przyjmowaniu imigrantów wypowiedział się także prezydent Czech. –Nikt cię tu nie zapraszał. Skoro już jesteś, szanuj nasze przepisy. Jeśli ci się to nie podoba, odejdź – powiedział do przybywających do kraju uciekinierów.
Źródło: TVN 24