Ten film zabił najlepszą rapową historię, ale i tak każdy fan hip hopu musi obejrzeć "Straight Outta Compton"

Aktorzy grający N.W.A.
Aktorzy grający N.W.A. Instagram/Straight Outta Compton
Dla fanów rapu premiera "Straight Outta Compton" jest obowiązkowa. Niestety ten film nie powala na kolana. To ponad dwie godziny zastanawiania się, czy nie można było opowiedzieć tej historii lepiej. A ta jest przecież niesamowita.


Najbardziej niebezpieczni raperzy na świecie
Compton to miasto w Kalifornii, które jest uznawane za jedno z najbardziej niebezpiecznych w USA. To stamtąd pochodzą członkowie N.W.A. - czyli Eazy E, Dr Dre, Ice Cube, Dj Yella i Mc Ren. Niggaz With Attitude - co można brzydko przetłumaczyć jako "Czarnuchy z humorami", nie dawali sobie w kaszę dmuchać. To oni, jako pierwsi twórcy rapu użyli zwrotu "Fuck Tha Police", przez co mieli problemy z FBI. Według funkcjonariuszy Biura, N.W.A byli "najbardziej niebezpiecznymi raperami na świecie". Ich teksty wywoływały chęć buntu przeciw rasizmowi, były hymnami czarnoskórych rebeliantów.

Compton to kozioł ofiarny Kalifornii. Pod koniec lat 80. policja robiła tam naloty, poniżała i biła każdego czarnego, bez wyjątku. Społeczność afroamerykańska była tak gnębiona, że każdego podejrzewano o handel narkotykami i rozboje. Nawet uczniów liceum. W filmie jest scena, w której młody Ice Cube podczas powrotu do domu z kajecikiem, w którym zapisywał sobie rymy, został brutalnie przeszukany przez białych funkcjonariuszy.

Tam narodził się geniusz Dre, czyli Andre Romelle Younga , który jest odpowiedzialny za produkcję największych hitów znanych z MTV. Wypromował Snoop Dogga, Eminema, 50 Centa, Game'a. Opracował najpopularniejsze słuchawki świata - "Beats by Dre".
Raperska telenowela
Członkowie N.W.A to nie gangsterzy, nikogo nie zabili, nie rabowali. Ice Cube, czyli O'Shea Jackson studiował architekturę, Dre wcześnie miał dziecko. Tylko Eazy-E, czyli zmarły w 1995 roku Eric Lynn Wright, miał prawdziwe problemy z prawem. Należał do gangu "Crips". To jedna z największych i najgroźniejszych organizacji tego typu na świecie. Eazy sprzedawał narkotyki i dzięki temu było go stać na założenie wytwórni "Ruthless". To pod jej szyldem została wydana w 1988 roku przełomowa płyta N.W.A. -"Straight Outta Compton".


Już pierwsza scena filmu zdaje się nam mówić - uwaga, to będzie rzecz o niewyobrażalnie trudnym życiu, w niewyobrażalnie niebezpiecznej dzielnicy, gdzie dzieją się niemożliwe rzeczy. W narkomańską melinę wjeżdża czołg, do domu wbiegają psy, kamera jest tak dynamiczna, że nie da się usiedzieć spokojnie w kinowym fotelu. Tak poznajemy Eazy'ego - który jest głównym bohaterem "SOC". Dlaczego on, a nie całe N.W.A.? Bo historia grupy obejmuje lata 1987-1991, a film ciągnie się aż do 1995 roku, kiedy Eazy umiera w szpitalu na zapalenie płuc wywołane AIDS.

Po tej mocnej, dynamicznej scenie atmosfera siada, bo zaczyna się długa i nudna opowiastka o tym, że chłopaki z Compton nie zasługują na życie w takich warunkach. Bajka o spełnianiu niemożliwych marzeń, o tym, że ludzie poszukują prawdy, chcą autentyczności. A dobro i przyjaźń zawsze zwycięża. I żeby być na szczycie, najpierw trzeba odbić się od dna. Momentami dialogi przypominają te z filmów klasy B, sceny są niepotrzebnie przeciągnięte, dynamiczna kamera niczym z teledysków N.W.A zmienia się w statyczną. Powoduje to, że napięcie widza wzrasta na chwilę, żeby potem uśpić go na kilkanaście minut.
Producenci
Film opiera się na podobnym schemacie, jak "Jesteś Bogiem" Leszka Dawida. Są chłopaki, mają pomysł na rap, wiedzą, co chcą przekazać, mają plan, jak zrealizować ten cel. Kiedy zyskują popularność pojawia się menadżer, który skubie ich z kasy. Chłopaki się kłócą o władzę w grupie i pieniądze.

Producentami filmu reżyserii F. Gary'ego Greya jest między innymi Dr Dre i Ice Cube. Oboje byli w konflikcie z Eazy'm-E, ale kłócili się też ze sobą wzajemnie . Dlatego pojawiają się wątpliwości, czy historia przedstawiona w filmie jest wiarygodna. O'Shea Jackson Junior, syn Ice Cube'a, wcielił się w swojego ojca. Twierdzi, że dzięki temu, iż Cube i Dre brali udział w produkcji, film jest wierny historii. Jednak w odbiorze jest ciężki, jest w nic coś nieautentycznego. Jest sztywny. Za dużo wątków odbiera przyjemność z oglądania.
Są też pozytywy. Postać białego menadżera - Jerry'ego Hellera - grana przez Paula Giamattiego, jest barwna i budzi emocje. Od litości - po złość. Najlepsza rola w filmie, która ratuje ten obraz. Jednak warto obejrzeć "Straight Outta Compton" ze względu na rys historyczny. Niewiele mówi się o represjach stosowanych wśród czarnej społeczności przez policję na początku lat 90.. To obraz przemian zachodzących w społeczeństwie amerykańskim. Do tego dużo świetnej muzyki.

Napisz do autorki: barbara.kaczmarczyk@natemat.pl

Znajdź nas na Znajdź nas na instagramie

Oceń ten artykuł:

Trwa ładowanie komentarzy...
Reserved 0 0Reserved pokazuje inną twarz lat 80. Wieczorowa kolekcja bierze z nich to, co najlepsze
T-mobile 0 0Zachwyciła go postać epizodyczna. Tomasz Raczek zwraca uwagę na szczegóły kultowego już filmu

MOTO

0 0Gdzieś już to widziałeś. Seat Tarraco to dobre… niemieckie auto – nie licz na hiszpański temperament
0 0Ten dziwoląg da się lubić. Nowy C-HR ma przekonać tych, którzy do tej pory mówili mu "nie"
Renault 0 0Łatwiejsza jazda. W tym modelu kierowca poczuje, co to znaczy prawdziwe wsparcie
INNPoland 0 0Wielka awaria w popularnym banku. Niektórym klientom wyzerowało konta