
Generał Dariusz Łuczak w rozmowie z "Rzeczpospolitą" stwierdza, że nie ma zagrożenia terrorystycznego, ale dżihadyści są w Polsce. Tu zbierają środki finansowe i leczą się w prywatnych szpitalach.
REKLAMA
Szef ABW przyznaje, że islamiści działają w kraju od niedawna, ale ze względu na zmianę kierunku emigracji, dzisiaj pojawiają się u nas muzułmanie z Bliskiego Wschodu i Afryki. Mówi o "pojedynczych niepokojących sygnałach" i przyglądaniu się w związku z nimi konkretnym osobom. To Polacy, którzy za granicą przeszli na islam lub żyjący na miejscu, którzy współpracują z ISIS, do tej grupy należą także cudzoziemcy.
Łuczak stwierdza, że grupa działająca w Polsce jest "zapleczem dla dżihadu", organizującym pieniądze, miejsca odpoczynku oraz leczenia - jako przykład wymienił bojowników, przebywających w prywatnych szpitalach. – Musimy sobie zdawać sprawę, że na Zachodzie zaostrzane jest prawo dotyczące zwalczania terroryzmu – tłumaczy generał. – Wprowadzane są zakazy wyjazdów na teren walk pod groźbą odpowiedniej kary: wydalenia z kraju. Czasem stosuje się także wydalenie do kraju, z którego pierwotnie przyjechali. Tacy wydaleni z Zachodu bojownicy trafią więc gdzie indziej – być może także do Polski.
Na pytanie, czy jest zwolennikiem przyjmowania imigrantów z Afryki, Łuczak odpowiada, że tak, ale powinno to być przemyślane działanie. Jego zdaniem warto wprowadzić takie zasady jak sprawdzanie cech biometrycznych przybyszy. – W takiej sytuacji Polska jest dobrze przygotowana i ma odpowiednie możliwości, aby sprawdzić osobę emigrującą do nas.
źródło: Rzeczpospolita
