
– Islandczycy jako jedyny naród na świecie pokazali na forum międzynarodowym, że można stanąć murem za imigrantami. Nie ma tu czegoś takiego jak w Polsce, gdzie na samo słowo “imigrant” czy “uchodźca” ludzie od razu dopowiadają sobie “broń”, “ręce do góry”, “zabiorą nam wszystko” – mówi w rozmowie z naTemat Marta Niebieszczanska, Polka mieszkająca na Islandii, dziennikarka portalu "Iceland News Polska".
REKLAMA
Media w Polsce piszą, że Islandczycy apelują do swoich rządzących, by przyjęli więcej uchodźców z Syrii. Rzeczywiście ten temat żyje u was?
To jest najgorętszy temat w tej chwili. Powstała strona internetowa na Facebooku, założona przez grupę aktywistów, mająca na celu pokazać władzom kraju, że ludzie chcą, aby uchodźcy przyjechali do Islandii. To jest też coś na zasadzie pokazania siły narodu. Rząd mówi “przyjmiemy 50 osób”, naród na to “możemy więcej”. Jeszcze wczoraj 13 tys. osób zadeklarowało, że jest w stanie pomóc Syryjczykom.
Czyli można powiedzieć, że te 13 tys. osób prezentuje postawę reprezentatywną dla społeczeństwa?
Oczywiście temat jest trudny i zawsze są dwie strony dyskusji. Tutaj też głosy nieprzychylne temu pomysłowi. Nie chcę używać słów typu “rasizm”, bo to zbyt ostre. Natomiast można o tym myśleć w ten sposób, że Islandczycy jako jedyny naród na świecie pokazali na forum międzynarodowym, że można stanąć murem za imigrantami. Nie ma tu czegoś takiego jak w Polsce, gdzie na samo słowo “imigrant” czy “uchodźca” ludzie od razu dopowiadają sobie “broń”, “ręce do góry”, “zabiorą nam wszystko” i tak dalej. Nie myśli się niestety o każdej osobie jako o jednostce. Islandczycy pokazują, że nie wolno odwracać się od człowieka, który jest w potrzebie. Poza tym oni generalnie są narodem skorym do pomocy i są w stanie bardzo szybko się zorganizować.
Oczywiście temat jest trudny i zawsze są dwie strony dyskusji. Tutaj też głosy nieprzychylne temu pomysłowi. Nie chcę używać słów typu “rasizm”, bo to zbyt ostre. Natomiast można o tym myśleć w ten sposób, że Islandczycy jako jedyny naród na świecie pokazali na forum międzynarodowym, że można stanąć murem za imigrantami. Nie ma tu czegoś takiego jak w Polsce, gdzie na samo słowo “imigrant” czy “uchodźca” ludzie od razu dopowiadają sobie “broń”, “ręce do góry”, “zabiorą nam wszystko” i tak dalej. Nie myśli się niestety o każdej osobie jako o jednostce. Islandczycy pokazują, że nie wolno odwracać się od człowieka, który jest w potrzebie. Poza tym oni generalnie są narodem skorym do pomocy i są w stanie bardzo szybko się zorganizować.
Nie ma ludzi, którzy się boją: terroryzmu, utraty pracy, islamskiego ekstremizmu?
Oczywiście, że takie opinie też się pojawiają. Od 2-3 dni w mediach prezentowane są różne stanowiska. Część osób mówi, że jeśli rząd zadeklarował przyjęcie 50 osób, to tyloma uchodźcami Islandia jest w stanie się zaopiekować. Poza tym ci, którzy deklarują, że chcą oddać swoje mieszkania, nie do końca zdają sobie sprawę, z czym to się wiąże. Sceptycy mówią także: zobaczcie, co dzieje się w Anglii czy Niemczech, co się dzieje, gdy jedna grupa liczebnie rośnie. To ludzie, którzy starają się wylać kubeł zimnej wody i zwracają uwagę na bezpieczeństwo w kraju.
A ilu imigrantów teraz mieszka w tym 300 tys. kraju?
Z roku na rok ich przybywa – także uchodźców, którzy starają się o azyl. Powstają nowe domy, w których mogą mieszkać, socjal też jest zapewniony i rozwija się w dobrą stronę. Są jednak problemy. Rozpatrzenie wniosków o azyl zajmuje dużo czasu, czasem trwa latami. W tym okresie uchodźcy nie mogą pracować, bo nie mają pozwolenia. Są skazani na przebywanie w ośrodkach. W lipcu dyrektor islandzkiego urzędu ds. imigracji informował, że do tej pory w tym roku 94 osoby złożyły wnioski o azyl. Do końca roku może być to 250 osób, w porównaniu z 175 wnioskami w ubiegłym roku.
Czy Islandia może stać się atrakcyjnym kierunkiem dla uchodźców? Czy “opłaca się” im tam przyjechać?
W pewnym sensie tak, ale nie jest to łatwy kierunek właśnie ze względu na to, że cała biurokracja trwa tak długo. Islandia jest atrakcyjna, bo jest krajem bardzo spokojnym i zapewnia obcokrajowcom dość dużo. Ludzie, którzy stosunkowo niedawno przyjechali, stają na nogi i są szczęśliwi, że tu żyją. Tego typu pozytywnych historii jest wiele w mediach.
Napisz do autora: michal.gasior@natemat.pl
