Hans Kloss istniał naprawdę? Jego pierwowzór mógł być AK-owcem, który dla dobra sprawy "został" niemieckim generałem

Serialowy Hans Kloss łączył w sobie życiorysy wielu ludzi.
Serialowy Hans Kloss łączył w sobie życiorysy wielu ludzi. Kadr z serialu "Stawka większa niż życie" / Youtube
Hansa Klossa każdy zna. Rola serialowego agenta J-23, świetnie zagrana przez Stanisława Mikulskiego, przeszła już do annałów polskiej kinematografii. Polski superszpieg nie zrodził się z całkowitej fikcji. Złożyło się na tę postać zapewne wielu fascynujących życiorysów.



– Modelem nie była konkretna postać, to raczej życiorysy kilku osób skupione w jednej postaci, trochę z filmu o radzieckim agencie, z powieści o baronie von Goldringu, trochę z filmu o wywiadowcy Kuzniecowie. Widzieliśmy "Kim pan jest, doktorze Sorge?". Wówczas do kin na Zachodzie wchodził Bond – cytuje Janusza Morgensterna Maciej Replewicz, autor książki "Stawka większa niż kłamstwo", odsłaniającej kulisy powstawania popularnego w czasach PRL-u serialu. Jamesa Bonda - agenta w służbie Jej Królewskiej Mości - każdy dobrze zna. Kogo miał jeszcze na myśli znany polski reżyser?

Baron Heinrich von Goldring (postać fikcyjna)

Bohater powieści Jurija Petrowicza Dold-Mychajłyki, która w Polsce ukazała się pod tytułem "Baron von Goldring". Tytułowy baron to w rzeczywistości lejtnant (kapitan) Armii Czerwonej o nazwisku Honczarenko, który pracował w czasie wojny w sowieckim wywiadzie GRU. Jak można się domyślić, stał się niemieckim agentem, zwerbowanym przez jednego z oficerów Abwehry.


Von Goldring działał m.in. we Francji, gdzie nawiązał kontakt z tamtejszym podziemiem. Zupełnie niczym Kloss w jednym z odcinków "Stawki większej niż życie". Bohaterów - literackiego i telewizyjnego - łączyła też postać ordynansa imieniem Kurt. W obu przypadkach był on przeciwnikiem ideologii nazistowskiej, co też warto odnotować.

Nikołaj Kuzniecow (1911-1944)

Postać rzeczywista, w czasie wojny - jako agent wywiadu i dywersant blisko związany z NKWD - naprawdę realizował zadania w przebraniu niemieckiego oficera. Zrzucony na spadochronie na terenie wchodzących do Komisariatu Rzeszy Ukraina, rozpoczął swoją misję szpiegowską. Podał się za por. Wehrmachtu Paula Sieberta, który przebywał wówczas w sowieckiej niewoli. Wcześniej Niemiec został ranny w czasie walk frontowych.
– W odróżnieniu od osadzonego w więzieniu Hansa Klossa, Siebert trafił do obozu jenieckiego i został poddany badaniom przez oficerów NKWD. (...) Dopóki trwała misja Kuzniecowa-Sieberta, "oryginał" musiał żyć i udzielać odpowiedzi, by w razie potrzeby przypomnieć szczegóły z życiorysu sowieckiemu sobowtórowi – czytamy w książce poświęconej historycznej prawdzie, zawartej w bijącym rekordy popularności serialu.

Kuzniecow był bardzo dobrze przygotowany do swej roli. Zanim zrzucono go na obszarze kontrolowanym przez wroga, odbył intensywne szkolenia. Nauczył się radzić sobie w bezpośredniej styczności z wrogiem, ale i np. konstruować bomby. Te umiejętności nie było obce także bohaterowi, w którego wcielił się Mikulski.

Richard Sorge (1895-1944)

Znany jako "Ramsay" - kolejny "prawdziwy" szpieg, agent GRU. Wcześniej zarabiał jako dziennikarz. Zrobił nawet doktorat z politologii. Sorge, mający niemieckie korzenie (jego ojciec był Niemcem, matka - Rosjanką) przeszedł swoistą przemianę - w czasie I wojny światowej walczył w armii niemieckiej przeciwko Rosjanom, później zaczął sympatyzować z komunistami. Wstąpił do Komunistycznej Partii Niemiec, stopniowo nawiązywał kontakty z sowieckimi służbami.
Przed wojną odbył zagraniczne misje szpiegowskie do Chin i Japonii. Donosił Stalinowi m.in. o japońskich przygotowaniach do wojny. Dyktator Związku Sowieckiego okazał się jednak niewdzięczny i niewiele zrobił, aby ratować swojego szpiega. Ten, wraz z innymi członkami zmontowanej przez siebie siatki, stanął przed japońskim sądem. Finał był smutny - Sorge zawisł na szubienicy jesienią 1944 roku.

Artur Ritter-Jastrzębski (1906-1981)

Następny agent GRU, działacz Komunistycznej Partii Polski, później nawet generał Ludowego Wojska Polskiego. Z pochodzenia był Niemcem. W latach 20. związał się z komunistami, po czym wyjechał na kształcenie w Bakowce pod Moskwą. Jego zwierzchnikiem (komendantem szkoły) był wtedy Karol Świerczewski, późniejszy generał, który "kulom się nie kłaniał". Zapewne wówczas - była pierwsza połowa lat. 30 - Ritter-Jastrzębski został zwerbowany przez sowiecki wywiad.
Latem 1941 roku, już po napaści Hitlera na Stalina, Sowieci wysłali go z misją do okupowanej Warszawy. Z dnia na dzień "stał się", za zgodą mocodawców, reichsdeutschem - wzorowym obywatelem III Rzeszy. – To postać odrażająca. Po wojnie był wysokim funkcjonariuszem bezpieki, uchodził za sumiennego wykonawcę ludobójczej polityki, a potem pracował m.in. w Sztabie Generalnym Wojska Polskiego – charakteryzował Rittera-Jastrzębskiego historyk Paweł Wieczorkiewicz. Ten sam, który uważał szpiega za pierwowzór Klossa.


Według autora "Stawki większej niż kłamstwo" Ritter-Jastrzębski miał w sobie jednak najmniej z Klossa, choć sam się do niego porównywał. To "Hans Kloss Samozwaniec" - podkreśla Replewicz.

Kazimierz Leski (1912-2000)

To, czego nie miał Ritter-Jastrzębski w swoim "CV" mogło być natomiast udziałem innego potencjalnego (i najbardziej prawdopodobnego) pierwowzoru Klossa - akowca Kazimierza Leskiego. Podobnie jak przyszły agent J-23 miał pochodzenie w pełni polskie.

Leski, specjalista od budowy maszyn i elektrotechniki (taki kierunek studiował przed wojną w Warszawie - tak samo jak serialowy Kloss, jeszcze jako Stanisław Kolicki, który związał się z uczelnią w Gdańsku), zanim stał się członkiem polskiego ruchu oporu, wyjechał do pracy do Holandii. Perfekcyjnie znał wtedy trzy języki: angielski, niemiecki i rosyjski, co przydało mu się później w konspiracji.
Jako pilot samolotu brał udział w obronie Polski, ale został zestrzelony przez Sowietów. Udało mu się przedostać do Warszawy, gdzie związał się z polskim podziemiem. Już jako "Bradl" brał udział w wytyczaniu nowych szlaków kurierskich, który prowadziły z okupowanego kraju do Londynu. W czasie misji, którą realizował wraz z kilkoma współpracownikami, po raz pierwszy założył niemiecki mundur. Później ironizował, że nagle stał się generałem Wehrmachtu. To był mundur porucznika - Kloss nosił bardzo podobny, zanim awansował na kapitana.

Leski - jako gen. Julius von Hallman - działał w Niemczech i we Francji. Wtopił się w "niemiecki" krajobraz nadspodziewanie szybko i mógł święcić niemałe sukcesy. Największym - pisze autor publikacji poświęconej m.in. o pierwowzorach agenta J-23 - było wejście w posiadanie planów Wału Atlantyckiego, wielkiego niemieckiego systemu umocnień wzdłuż zachodnich wybrzeży Europy. Wątek bardzo dobrze znany z serialu. To kolejny argument za tym, że właśnie podszywany generał był pierwowzorem Klossa.

Leski-von Hallman niebawem jeszcze raz "zmienił" tożsamość. Od 1943 roku był znany jako gen. Karl Leopold Jansen. Rok później walczył w Powstaniu Warszawskim. Po wojnie, ze względu na akowską przeszłość, nie miał łatwo. Jeszcze długo był "wrogiem ludu".

Napisz do autora: waldemar.kowalski@natemat.pl

Znajdź nas na Znajdź nas na instagramie

Oceń ten artykuł:

Trwa ładowanie komentarzy...