
Prawo i Sprawiedliwość właśnie wypuściło kolejny spot reklamowy. Tym razem w centrum krótkiego filmiku wyborczego jest referendum. To, które głosami senatorów przepadło i to, które zgłosi prezydent Andrzej Duda. PiS w spocie dowodzi, że Polakom nie daje się możliwości wyboru, grzebiąc tym samym "mit obywatelskości" PO. Jak im to wychodzi?
PiS w spocie dowodzi, że Polakom odmawia się prawa do zabierania głosu. Po wczorajszym referendum można się jednak zastanowić, czy wyborcy chcą mieć wybór, bo niska frekwencja, szacowana na 7 proc. nie wskazuje na to, żeby Polacy garnęli się do urny. To nie przekonuje polityków PiS - Platforma ich zdaniem jest (nie)obywatelska, tylko "antyobywatelska", bo zablokowała referendum prezydenta Dudy.
Referendum zaproponowane przez Andrzeja Dudę miało składać się z dodatkowych pytań - o emerytury, Lasy Państwowe i sześciolatki. Senat odrzucił postulat rozpisania referendum, a partia Jarosława Kaczyńskiego właśnie wykorzystała ten fakt w swoim spocie wymierzonym w Platformę Obywatelską. Bohaterami filmiku stają się wyborcy, którzy chcą decydować o sprawach ich dotyczących, tj. emerytury.
"Myślę, że to ja chce mieć wpływ na los i życie mojej rodziny" – mówi w spocie matka dwójki dzieci. "Nauczyciel nauczania zintegrowanego w wieku 67 lat to jest tragedia nie dla nauczyciela - dla dzieci, dla rodziców" – przekonuje nauczycielka. "Powinniśmy mieć zagwarantowane to, ile chcemy pracować" – dowodzi z kolei ojciec trojga dzieci. Po tych deklaracjach na ekranie widzimy Bogdana Borusewicza, marszałka Senatu, który właśnie obwieszcza, że referendum zainicjowanego przez prezydenta nie będzie, ponieważ pomysł nie znalazł poklasku wśród senatorów - w większości złożonych z działaczy wrogiej głowie państwa Platformy. Wydźwięk jest jasny - Polakom wiąże się ręce i nie dopuszcza do głosu.
"Nas pozbawia się możliwości wypowiedzenia się" – twierdzi gospodyni domowa, kolejna bohaterka spotu ugrupowania Jarosława Kaczyńskiego. Autorzy spotu w końcu zmierzają do sedna - chodzi o to, że Platforma wcale nie jest taka proobywatelska, jak wskazywałaby na to nazwa partii. – Obywatelska? Jaka "obywatelska"?! – pyta Beata Szydło, kandydatka PiS na premiera.
PiS-owscy stratedzy od kampanii wyborczej uznali też, że nie zaszkodzi uderzyć w bilboard Platformy. Plakat partii Ewy Kopacz głosi, że jej formacja i ona sama "słucha, rozumie, pomaga". Spot sugeruje, że te zapewnienia szefowej rządu są mocno na wyrost. Spot opiera się na budowaniu negatywnego przekazu i na opozycji PiS-PO. Dzisiaj nową jakością "obywatelskości" jest partia Jarosława Kaczyńskiego, a Platforma dławi obywatelskie postawy i jest daleka od ideałów, które pierwotnie przyświecały formacji.
