
Wrocław wziął się za niskie czytelnictwo i przez jeden dzień każdemu, kto miał książkę, pozwolił bezpłatnie podróżować komunikacją miejską. Zamiast biletu pasażerowie legitymowali się lekturami. Darmowe przemieszczanie się to nie wszystko - wrocławianie w autobusach i tramwajach dostawali od kontrolerów zakładki do książek.
W ten sposób miasto chce walczyć ze spadającą liczbą Polaków sięgających po książki i zapobiec niepokojącemu zjawisku wtórnego analfabetyzmu. Bicie na alarm nie jest przesadzone, a wrocławska akcja i inne formy promujące czytelnictwo, są wysoce wskazane, jeśli przyjrzeć się wynikom raportu dotyczącego sięgania po lektury. W zeszłym roku 58 proc. Polaków zadeklarowało, że nie miało w rękach ani jednej książki. Co piąty Polak, czyli ok. 6 mln rodaków, nie przeczytał żadnego tekstu.
"Świetna akcja! Dzięki za zakładkę!", "Takie święto powinno być codziennie -nie kasowałabym wcale", "A nie może tak być zawsze?" - to tylko niewielka część pozytywnych komentarzy internautów wyraźnie zadowolonych z inicjatywy. Wrocław zainspirował się rumuńskim miastem Kluż-Napoka, które swoim mieszkańcom również zafundowała bezpłatną przejażdżkę w zamian za pokazanie papierowej książki. Wrocławska akcja pokazuje, że mole książkowe mają się całkiem dobrze, a podobne akcje mogłyby spowodować poważne kłopoty finansowe miejskich przewoźników.
Źródło: TVN24
