
Debata o uchodźcach wywołuje skrajne emocje. Pośród często skrajnych opinii, do dyskusji właśnie przebił się głos samych zainteresowanych. Wszystko za sprawą Asidy Turawy, która od 13 lat mieszka w Polsce. We wpisie, który robi zawrotną karierę w internecie tłumaczy, jak to jest być uchodźcą właśnie w Polsce. I dlaczego, obawy przed uchodźcami nie są, jej zdaniem, wyssane z palca.
Wpis Asidy błyskawicznie poniósł się po sieci, co może świadczyń o tym, że w całym zamieszaniu związanym z kryzysem imigracyjnym, od dawna brakowało autentycznego głosu. 49 tys. osób polubiło posta dziewczyny, 28 tys. osób podało go dalej.

"Jestem imigrantem. Przeniosłam się do Polski z Kaukazu jakieś pół życia temu. Nie jestem katoliczką. Wychowano mnie w innym wyznaniu, w innej kulturze z innymi tradycjami. Byłam uchodźcą. Uciekałam przed wojną i wiem jak to jest. Z autopsji. Jestem tolerancyjna, daleko mi do ksenofobii czy nacjonalizmu, bo to wszystko, czego się ksenofob boi najbardziej - to ja" – pisze we wstępie.
Asida przyznaje, że, tak jak większość uchodźców, ona również uciekała przed wojną w łódce. W dalszej części wpisu, dziewczyna, która sama miała status uchodźcy przyznaje bez ogródek, że nie każdy zarzut pod adresem obcokrajowców jest bezzasadny, a roszczeniowa postawa niektórych cudzoziemców wystawia całej fali uchodźców złe świadectwo. Podobnie, jak to, że uchodźcy nie szanują często miejscowej kultury i obyczajów. Asida zwraca też uwagę na to, że strach zwykłych ludzi przed migrującą ludnością jest tym bardziej uzasadniony, że na co dzień dochodzi do brutalnych zdarzeń, których niechlubnymi bohaterami stają się właśnie uchodźcy.
Asida Turawa
Dziewczyna wspomina również o tym, że uchodźcom przylepiana jest łatka. Jej zdaniem, często niezasłużenie wrzuca się wszystkich obcokrajowców do jednej szuflady, w przecież, jak pisze - nie wszyscy są "dzikusami". "Świat nie jest czarno-biały. Między „jestem na tak” i „jestem na nie” istnieje jeszcze całe mnóstwo półtonów i niuansów. Kiedy ktoś mówi o „dzikusach” i „brudasach” ja pierwsza się oburzam, ja też jestem tym "dzikusem", tym "brudasem", spójrzcie na mnie, żyję z wami od lat. Przecież wśród tych ludzi mogą być lekarze, wielkie talenty i po prostu kulturalne i otwarte osoby, które nie zasługują na to, by się ich bać. Kiedy ktoś mówi, że nie warto pomagać, bo sami mamy niewiele, nie mogę się zgodzić" – zaznacza.
