Platforma Obywatelska przedstawiła nowy program
Platforma Obywatelska przedstawiła nowy program Fot. Łukasz Cynalewski / AG

PO na konwencji programowej przedstawiła główne punkty swojego programu. Jego myślą przewodnią jest polepszenie poziomu życia obywateli, nawet kosztem wolniejszego rozwoju infrastruktury. Dlatego mają spaść podatki dla najbiedniejszych (do 10 proc.), godzinowa płaca minimalna ma wynieść 12 zł, a dzięki temu, że ZUS i NFZ będą finansowane z budżetu przedsiębiorcom ma być łatwiej. Brzmi dobrze, ale równie dobrze brzmiały obietnice z poprzednich kampanii.

REKLAMA
Przeczytaj zapis naszej relacji na żywo z konwencji PO.
Zadowolona, ale przestraszona
Konwencja wyborcza Platformy Obywatelskiej pokazała partię zadowoloną z ośmiu lat rządów, ale już nie przekonaną, że już to wystarczy do wygrania wyborów. Dlatego ugrupowanie Ewy Kopacz pokazało nowy program, który można zredukować do jednego hasła: powrót do korzeni. Platforma chce znowu pokazać, że zależy jej na przedsiębiorcach i chce im ułatwić życie.
Dlatego nie będą się musieli już zajmować wypełnianiem skomplikowanej dokumentacji do ZUS, bo składki będą opłacane z budżetu. Zmiany mają wejść w życie od początku 2017 r. (oczywiście jeśli Platforma wygra). Ze sporym aplauzem spotkała się też zapowiedź likwidacji opłacania przez przedsiębiorców etatów związkowych. To trochę kara dla Piotra Dudy i jego "Solidarności" za wspieranie PiS i Andrzeja Dudy.
Dla biednych
Ważne miejsce w programie PO zajmuje też poprawienie sytuacji życiowej najsłabiej sytuowanych, bo jak mówiła Ewa Kopacz "czas, by Polacy poczuli sukces naszego kraju w portfelach". Dlatego efektywna składka PIT dla tych, którzy zarabiają minimalną krajową wyniesie 10 proc.
- To znacznie lepsze rozwiązanie niż kwota wolna od podatku, bo ci najbiedniejsi i tak nie płacą podatku dochodowego - tłumaczy w rozmowie z naTemat Janusz Lewandowski, szef Rady Gospodarczej przy Premierze i współautor programu. - Za to wielkim problemem dla nich są składki zdrowotne i emerytalne. Chcemy więc wziąć ten obowiązek na budżet i ułatwić im życie - mówi były komisarz UE ds. budżetu.
Jak za dawnych lat...
Platforma proponuje też wielkie zmiany na rynku pracy. Przede wszystkim zostanie ujednolicona forma zatrudnienia: zniknie podział na umowy śmieciowe i etaty. Ma je zastąpić kontrakt oparty o kodeks pracy. Ale nie ten dzisiejszy, tylko uelastyczniony. Do tego kolejne przywileje z nim zapisane pracownicy będą nabywać wraz ze stażem pracy, a nie od początku. Płaca minimalna wyniesie 12 zł na godzinę. Tyle samo zaproponował kilka godzin wcześniej PiS na swojej konwencji.
Wiele z tych punktów to powrót do retoryki z czasów pierwszej PO, która była na wskroś liberalna gospodarcza. Zapowiedź likwidacji finansowania kościołów z budżetu to powrót do antykościelnej retoryki, ale w dużo delikatniejszej formie, niż za czasów Donalda Tuska, który kiedyś mówił, że nie będzie klękał przed księżmi. Aby to podkreślić Kopacz mówiła o "przyjaznym rozdziale państwa i Kościoła".
...tylko łagodniej
Dzisiaj taka partia nie miałaby racji bytu, ale warto zauważyć, że program pisali gospodarczy liberałowie, z Januszem Lewandowskim na czele. Poza tym iście reaganowskie jest przeświadczenie, że jeśli obniży się podatki, więcej ludzi zacznie je płacić. Dotychczasowe rządy PO pokazywały, że dominuje wręcz przeciwne przekonanie.
I to jest największy problem Platformy. Partia Ewy Kopacz jest dzisiaj skrajnie niewiarygodna, bo przez osiem lat popełniła setki błędów. Wyborcy o nich pamiętają. Dlatego na konwencji potrzebny był efekt "wow". - Trochę nam go zabrali, ujawniając wczoraj ten pomysł ze składkami na ZUS i NFZ - mówił mi jeszcze przed konwencją polityk zajmujący się w PO budżetem. Dlatego teraz przed politykami PO największe wyzwanie w ich dotychczasowej karierze: przekonać, że tym razem dotrzymają obietnic.

Napisz do autora: kamil.sikora@natemat.pl