W nowym "Newsweeku" kolejne dowody ws. wystawnego życia Piotra Dudy.
W nowym "Newsweeku" kolejne dowody ws. wystawnego życia Piotra Dudy. Fot. "Newsweek"

Piotr Duda przekonywał, że wszystkie zarzuty "Newsweeka" są wyssane z palca. Teraz tygodnik przedstawia nowe dowody. "Ten tekst jest jeszcze mocniejszy niż pierwszy odcinek" - zapewnia Tomasz Lis. To m.in. wywiad z byłym szefem hotelu "Bałtyk" i faktury (np. na wygrawerowanie imienia Kacperek na psiej misce).

REKLAMA
Szef "Solidarności" po zeszłotygodniowym tekście "Newsweeka" wystąpił na briefingu, podczas którego walczył z zarzutami, które nie padły. Nawet jeśli przekonał tym kogoś, to nie znaczy, że ma problem z głowy. Kolejny numer tygodnika to następne fakty w sprawie wypoczynku szefa "Solidarności" w hotelu "Bałtyk". Ich źródłem jest były dyrektor należącej do "Solidarności" placówki.
Marcin Zdunek
były dyrektor hotelu "Bałtyk"

Te pobyty szły na konto firmy, płacił za nie Bałtyk. Mówię to z całkowitą pewnością. Przewodniczący Duda przyjeżdżał do uzdrowiska regularnie dwa, trzy razy do roku prywatnie i służbowo. Czasem pojawiał się z żoną, córką, zięciem, czasem ze znajomymi. Mieszkał po parę dni. Na pewno pamiętam jego prywatne pobyty na przełomie kwietnia i maja zeszłego roku i w maju tego roku. Czytaj więcej

Źródło: "Newsweek"
Rozmówca "Newsweeka" szacuje koszty, jakie hotel poniósł podczas tylko dwóch wizyt Piotra Dudy. Jeśli zajmowane przez niego pokoje zostałyby wynajęte za normalną stawkę, hotel zarobiłby ok. 10 tys. zł.
Tłumaczy też, że miseczki z wygrawerowanym imieniem słynnego Kacperka przygotowano na polecenie zarządu podległej "Solidarności" spółki Dekom, która zarządza w jej imieniu hotelem. Z kolei dziennikarze "Newsweeka" pokazują fakturę za tę usługę.