
Dwóch blogerów: Jakub Górnicki z podrozniccy.com oraz Konrad Kruczkowski z haloziemia.pl postanowili zobaczyć na własne oczy, jak wygląda sytuacja z uchodźcami na Węgrzech. W ich relacjach na próżno szukać zdjęć płaczących dzieci, walk uchodźców z policją, czy przekonywania Polaków, że Syryjczycy zasymilują się z nami w mgnieniu oka.
W schronisku rozmawiamy z Afgańczykiem, który na Węgrzech jest legalnie. Był nauczycielem, twierdzi, że pracował dla angielskiej armii. Teraz pomaga migrantom jako tłumacz.
– Moi przyjaciele w Polsce boją się islamu, fundamentalizmu, który może przyjść tutaj z wami.
– Dlaczego nie możemy żyć obok siebie? – pytanie jest retoryczne. – Mam tu wielu przyjaciół, oni wieczorem piją alkohol, ja nie. Rodzina, która teraz tu jest, śpi w miejscu, gdzie modlą się Żydzi. Dlaczego ja nie mogę iść do meczetu, a ty do swojej świątyni? My uciekamy przed tym, czego wy się boicie.
– Imigranci z Afryki i Bliskiego Wschodu nie chcą się asymilować.
– Uczę się języka, żeby znaleźć pracę. Chcę pracować z wami. Czytaj więcej
Konrad rozdziela kryzys, z którym mamy do czynienia, na dwa wymiary. – Pierwszy to kryzys humanitarny, ale on jest tylko konsekwencją postępującego kryzysu przywództwa – mówi. – Węgierska granica na chwilę obecną to fikcja i pozory, ale za moment zostanie zamknięta, a migranci zaczną trafiać do bliżej nieokreślonych stref tranzytowych albo omijać Węgry. W instytucjach europejskich trwa impas, który sprawia, że mamy do czynienia z dwiema skrajnościami. Pełna szczelność granic, lub jej kompletny brak. Cierpią na tym ci, którzy najbardziej potrzebują naszej pomocy – dodaje.
– Czyli jakie to są pojęcia? – pytam.
– To zależy, kto je stosuje – odpowiada Anika, pracowniczka Hungarian Helsinki Committee (dalej HHC) i wdajemy się w dłuższą konwersację dotyczącą nazewnictwa uchodźców.
Media oraz instytucje inaczej określają ludzi przekraczających granicę. Uprośćmy to sobie wprowadzając definicje czterech z nich:
”asylum-seeker” – osoba poszukująca azylu,
uchodźca – osoba zmuszona do opuszczenia swojego kraju,
imigrant – osoba dobrowolnie opuszczająca swój kraj,
“illegal border crosser” – termin określający uchodźców stosowany przez węgierskie media
Illegal, czyli nielegalnie, czyli kryminalnie, ale przecież do granicy może podejść każdy i poprosić o status uchodźcy. I nic w tym złego nie ma. To tylko jeden z niuansów, który wykorzystują media, by wpływać na węgierską opinię publiczną, zgodną z oficjalnym przekazem rządowym. Czytaj więcej
Napisz do autorki: patrycja.marszalek@natemat.pl
