Dlaczego logo nie kosztuje 100 zł, tylko kilkadziesiąt tysięcy złotych
Dlaczego logo nie kosztuje 100 zł, tylko kilkadziesiąt tysięcy złotych Zdjęcie pochodzi z facebook.com/lubiemalopolske/

Kilka dni temu światło dzienne ujrzało nowe logo Województwa Małopolskiego. Autor Zbigniew Pelon chciał zaprezentować poprzez nie góry, wieże, kościół, a także Wisłę. Otrzymał za nie honorarium w wysokości 30 tys. zł. Internauci jak zwykle dla tego typu sprawy są bezlitośni: “Logo jest beznadziejne, poprzednie logotypy nawiązywały do Krakowa i były spójne, a przy tym estetyczne”.

REKLAMA
Projekt został wyłoniony spośród 79 prac przez ekspertów z branży PR i komunikacji, a także z Akademii Sztuk Pięknych w Krakowie oraz Urzędu Marszałkowskiego. Komentarze, które możemy przeczytać tylko pod artykułem w serwisie Gazety Krakowskiej to:
“małoPolski w tym logo…”, “30 tys. zł za to? roczna pensja? to nie jest warte więcej jak miesiąc - pozostałe 11 miesięcy powinni odpracować ci co to wzięli, np sprzątając dno Wisły…”, czy “Wygląda na to, że ktoś odwrócił i pokolorował cześć niesławnej "sprężyny" – logo Polski, za które zapłaciliśmy ciężkie pieniądze. Ciekawe ile to kosztowało."
logo
Internauci mogli w głosowaniu wybrać logo Polski. Kosztowało 220 tys. euro.
Dokładnie tak samo było, gdy poznaliśmy logo Polski, Zimowej Olimpiady, kiedy Kraków starał się o nią w 2022 roku, a także Europejskiej Stolicy Kultury w 2016 roku, którą został Wrocław.
Postanowiliśmy zatem sprawdzić, dlaczego logotyp nie kosztuje 100 zł, a kilkadziesiąt tysięcy i w tej sprawie zwróciliśmy się do Prezesa firmy BNA – Mariusza Przybyła, który odpowiada chociażby za rebranding Wirtualnej Polski, Empiku, NC+, Reserved, czy Tyskiego i Żywca.
Ulotka, baner, czy reklamowy film, żyją maksymalnie miesiąc, a później się o nich zapomina. Logotyp został stworzony na lata – minimalnie 5, a czasami nawet i 25 lat.
– Konia z rzędem temu, kto potrafi określić jaki jest ten optymalny, najbardziej inspirujący klientów, czy oddziaływających na ich percepcję symbol – mówi Mariusz Przybył. – Musi adekwatnie oddawać naturę firmy, po prostu podobać się, być prawdziwy i to przekłada się na postawę względem zakupu. To proces bardzo skomplikowanej analizy, zna się na tym naprawdę niewielu ludzi, a z drugiej strony to trudna sztuka graficzna, do której niewielu ludzi ma predyspozycje i talent – dodaje.
logo
Oto logo Igrzysk Olimpijskich 2022 w Krakowie. Kosztowało 80 tys. zł
Logotyp to tylko wierzchołek góry lodowej. Jego projekt ma “kod genetyczny” języka komunikacji danej firmy. Należy przewidzieć wszystkie możliwe zachowania, co można porównać do zaprojektowania garderoby dla danej postaci z wszelkimi możliwymi ubraniami, które spowodują, że ma się swój wyjątkowy image. Profesjonalny projekt obejmuje od 50 do 150 elementów.
Identyfikacja za 1 mln zł
BNA zaprojektowało identyfikację dla spożywczej marki za 1 mln zł. Jest to jednak najwyższa jednostka cenowa, którą zdecydował się zapłacić klient. Wcześniej rozpisał międzynarodowy przetarg, zatrudnił najlepsze światowe firmy, które przygotowały wstępne prezentacje i za nie też oczywiście trzeba było zapłacić. Nie udało się wyłonić zwycięzcy za pierwszym razem, takich przetargów było kilka.
– W tej sytuacji mieliśmy do czynienia z firmą, która ma bardzo duże udziały rynkowe i ogromne obroty – mówi Mariusz Przybył. – Praktycznie cała produkcja zależy od tego znaczka i jak zestawi się jego koszt z kampaniami telewizyjnymi, które potrafią kosztować 30 mln, to wcale nie jest to tak dużo. Logotyp to jeden, nieredukowalny, niepowtarzalny element całej firmy i musi kosztować – dodaje.
Spokojnie, nie wszystkie firmy muszą mieć logo za kilkadziesiąt tysięcy złotych. Dla tych mniej wymagających istnieją serwisy, w których umieszcza się swój brief oraz kwotę, którą jest się w stanie wydać na projekt, jak np. 500 zł, czy 2000 zł. Zainteresowani graficy dają 20-50 propozycji i jest z czego wybierać, jednak ci bardziej wymagający klienci zwykle po takim eksperymencie udają się do profesjonalnej agencji z prośbą o pomoc.
– Średnia cena profesjonalnych usług zaczyna się od 30 do 150 tys. zł – mówi Mariusz Przybył. – Rzetelny system identyfikacji można już zrobić za 100 tys. zł. Pracuje nad nią aspirujący analityk, strateg oraz projektant. Polska czołówka nie robi tego poniżej 100 tys.zł. Średnie firmy zaczynają od kwot 50-60 tys. zł, w Londynie oczywiście te stawki są 6 razy wyższe – dodaje.
Firma BNA odpowiadała m.in. za rebranding Wirtualnej Polski, która wywołała wśród swoich użytkowników wiele emocji. Na moje pytanie, czy burza, która zwykle ma miejsce po pokazaniu nowego logotypu jest dobra, Mariusz Przybył odpowiedział, że hejt jest nieunikniony, ale nie ma on większego znaczenia.
– Po rebrandingu Wirtualnej Polski przez ponad 3 tygodnie trwał ogromny hejt – mówi. – Nie było ani jednego wpisu, w którym starzy wielbiciele portalu nie wyżywaliby się na tym znaku. Mimo wszystko i tak takie negatywne zachowanie było mniejsze niż zdarza się w przypadku innych projektów. Tymczasem ruch na stronie był zdecydowanie lepszy niż się spodziewali. To był naprawdę ogromny sukces, dzięki rebrandingowi WP po raz pierwszy w Megapanelu prześcignęło Onet – dodaje.
Mariusz Przybył jest jednak zdania, że granica między wielkością, a śmiesznością jest naprawdę mała i wiele polskich wielkich brandingów ma wady i widać w nich amatorszczyznę.
Nie należy jednak oceniać ich jednak tak, jak robią to internauci internauci, którzy często wytykają wady, które akurat są superlatywami. Logotyp ma wiele aspektów takich jak ergonomia, czy semantyka. Ludzie zawsze wolą, to co znają, a każda zmiana ich drażni. Oceniany jest tylko logotyp, a mało kto jest świadomy całego kontekstu, strategii, powodów zmiany i jej celów.

Napisz do autorki: patrycja.marszalek@natemat.pl