
Nie mam pojęcia, do czego to wszystko zmierza, ale śledzenie, penetrowanie profili potencjalnych pracowników przyjmuje pozory całkowitego wykroczenia poza rozsądne proporcje.
REKLAMA
List jest odpowiedzią na ten artykuł, w którym przedsiębiorca zadeklarował, że nie zatrudni nikogo, kto na swoim profilu na Facebooku promuje treści rasistowskie i ksenofobiczne.
Niezaprzeczalnym prawem każdego obywatela jest posiadanie przekonań zgodne z jego dowolnym wyborem i własnym sumieniem. Prywatność jest nasza konstytucyjna gwarancja. Nierówność szans z tym związana, praktykowana na płaszczyźnie zatrudnienia jest nonsensem i obraca się w dyskryminacje.
Nie jest ona tym, z czym się boryka każda demokracja? Pracodawcy, o których mowa, posuwają się za daleko.
Moje pokolenie zostało wychowane w pogardzie dla homoseksualistów ("zboczeńców") i w antysemickiej nagonce. Młody, atrakcyjny chłopak stał na drodze do wykolejenia się w towarzystwie pederasty, przed czym moi rodzice skrupulatnie mnie przestrzegali. Przyznanie się do pochodzenia żydowskiego było obciachem i wstydem w kręgach socjalnych. W wielu rodzinach żydowskich ich spuścizna była tabu.
Ja przez okres mojego pobytu w PRL (30 lat) skrzętnie ukrywałem, na przykład, moje antykomunistyczne poglądy i osobisty głód demokracji i wolności. Mimo że mój ojciec był członkiem PZPR z konieczności kariery i zapewnienia bytu rodzinie, nie należałem wbrew dominującej tendencji, do żadnej organizacji komunistycznej. Wręcz przeciwnie, demonstrowałem moje pro-amerykańskie poglądy członkostwem w Klubie Harley-Davidson'68 Warszawa.
Jednakże doświadczyłem przez te lata nieprzerwanego zatrudnienia w oparciu o moja ekspertyzę zawodowa, nienaganna obecność w pracy i pozytywne opinie kierownictwa instytucji, w których pracowałem.
Moje przekonania polityczne, rasowe, socjalne i te dotyczące orientacji seksualnej skrzętnie zatrzymywałem dla siebie.
Gdyby w tamtych czasach technologia stała na poziomie dzisiejszym, a internet służyłby celom prześwietlania moich przekonań politycznych itp, to do dzisiaj wegetowałbym w jakimś obozie pracy na Syberii lub padłbym z głodu na długo przed ogłoszeniem Stanu Wojennego.