Barmanka długo przygotowywała się do finału i ciągle poszerza swoją wiedzę o piwie.
Barmanka długo przygotowywała się do finału i ciągle poszerza swoją wiedzę o piwie. Fot. Dagmara Jazowska / Pilsner Urquell Facebook

Zawód, który jest stereotypowo męski. Kto zna się na alkoholach lepiej? Przeważnie myślimy, że mężczyźni. Kto w naszej kulturze nalewa napój wysokoprocentowy swoim towarzyszom i towarzyszkom? Pan oczywiście. A tu proszę! Dagmara Jazowska został właśnie laureatką Finału Polish Master Beertender 2015: „W zeszłym roku było nas w finale 20 osób, z czego tylko 2 panie. Jest to dowód na to, że ten zawód wśród kobiet robi się coraz bardziej popularny i świetnie się w tym sprawdzają.”

REKLAMA
Stereotypowo praca za barem to jest zawód raczej męski.
Dagmara Jazowska: To prawda. Stereotypowo jest to zawód bardziej męski niż kobiecy. Natomiast rzeczywiście nie ukrywam, że zależało mi na wygranej. Za barem pracuję już kilka lat. W zeszłym roku również udało mi się dotrzeć do finału tego konkursu. Lubię tę pracę, dzięki organizatorowi zainteresowałam się historią, pochodzeniem tego trunku, jakim jest piwo. Zaciekawiło mnie to na tyle, że faktycznie nie uczyłam się tylko dlatego, żeby wygrać, ale też po to, żeby móc się nią pochwalić swoim gościom. Przygotowałam się naprawdę dobrze.
To nie jest taka prosta sprawa. Jak widziałam, konkurs wymagał nie tylko umiejętności, ale też wiedzy.
Na pewno. Wiedza z zakresu warzenia i historii piwa jest ogromna. Szczerze mówiąc nie wiem, na ile pytań musiałam odpowiedzieć w teście z wiedzy, który był zbliżony do turnieju „Jeden z dziesięciu”. Mam wrażenie, że około 30, 40, może nawet więcej padło na mnie. Kiedy poszczególne osoby odpadały, coraz więcej pytań przypadało tym osobom, które zostały. Akurat tę konkurencję również udało mi się wygrać i rzeczywiście tę wiedzę trzeba było mieć dosyć sporą. Uczestniczyłam w warsztatach, które organizował Pilsner, w warsztatach, które organizował browar Tychy, dodatkowo czytałam informacje ze stron internetowych. Wyszukuję też w innych ciekawostek i informacji poświęconych barmaństwu, poświęconych piwu. Wciągnęło mnie to.
Dużo kobiet brało udział w zawodach?
Do finału doszły 3 panie, razem ze mną. Mężczyzn było 7. Proporcjonalnie zdecydowanie mniej, natomiast to podobno był sukces. W zeszłym roku było nas w finale 20 osób, z czego tylko 2 panie. Jest to dowód na to, że ten zawód wśród płci pięknej robi się coraz bardziej popularny i świetnie się w tym sprawdzają. Myślę, że jest przyszłością również dla kobiet.
Jestem tego zdania, że jak ktoś ma cel i robi coś ku temu, to może osiągnąć wszystko. Nie wystarczy tylko siedzieć i czekać, aż nam spadnie manna z nieba. Ja sobie postawiłam za cel najpierw wziąć udział w tym konkursie i przygotować się do niego. Później, kiedy dostałam się już do finału, chciałam zdobyć jedno z pierwszych miejsc. Natomiast wiedziałam, że trzeba się wysilić, trzeba jeszcze doczytać, jeszcze lepiej się przygotować. Żeby coś osiągnąć trzeba się sporo napracować. Małymi kroczkami, powoli, systematycznie, można zdobyć wszystko, co człowiek sobie wymarzy.
Mówiła Pani, że jest w tym zawodzie od ładnych kilku lat. Obserwuje pani zapewne w swojej codziennej pracy inne kobiety. Czy często spotyka się pani z barmankami, czy raczej nie?
Finał odbywał się w restauracji Czeskiej w Warszawie i muszę przyznać, że ci posągowi panowie za tym barem świetnie wyglądali. Natomiast odwiedzam różne lokale i wydaje mi się, że naprawdę w dużej mierze w niektórych miejscach można śmiało powiedzieć, że po połowie są zatrudnieni zarówno panie, jak i panowie. Panie sobie świetnie w tym zawodzie radzą. Wydaje mi się, że płeć nie gra tutaj najważniejszej roli. Raczej komunikatywność, otwartość, pogodne nastawienie. Myślę, że te cechy są ważniejsze w tym zawodzie niż tylko płeć.
No tak, to nie jest łatwy zawód. Ani psychicznie, ani fizycznie.
Dokładnie. Fizycznie trzeba się nieraz nadźwigać. Poza tym pracuje się niejednokrotnie po kilkanaście godzin dziennie, do późnych godzin nocnych, czasami do ostatniego klienta. Fizycznie na pewno nie jest to łatwy zawód. Psychicznie również. Trzeba często mieć nerwy na wodzy, bo to jest praca z ludźmi. Jedni są bardzo przyjemni i pozytywnie nastawieni, inny odwrotnie. Tutaj też trzeba znaleźć odpowiedni sposób na kontakt ze swoimi klientami.
A może wziąć Pani udział w kolejnej edycji konkursu?
Szczerze mówiąc jeszcze tego nie wiem (śmiech). Z obserwacji widziałam, że w niektórych latach można było brać udział, w tym roku chyba już nie. Natomiast moi współpracownicy, z którymi pracuję na co dzień, tak bardzo ucieszyli się z tej mojej wygranej, że sami też chcieliby wystartować w przyszłym roku. Jeśli więc nie ja, to mam nadzieję przynajmniej, że ktoś z moich współpracowników dojdzie równie daleko.
Czyli rozumiem będzie Pani teraz przekazywać wiedzę?
Jak najbardziej. Już zainteresowani współpracownicy pytali mnie o ciekawostki, przede wszystkim, jak ten konkurs wyglądał. Także, jeśli mają teraz jakieś wątpliwości związane z serwowaniem, z tematyką związaną z piwem, pytają mnie o to, a ja chętnie się z nimi tą wiedzą dzielę. Zależy mi, żeby też mogli tę wiedzę przekazywać naszym klientom. Dla klientów są to czasami podstawowe rzeczy. Nie wiadomo często które piwo ma jaką zawartość alkoholu, a to też jest dla naszych gości ważne. Ważne jest to, żeby barmani potrafili też takich odpowiedzi udzielić.
To prawda, przeciętny człowiek odwiedzający bar, nie wie za dużo o piwie. Nie ma chyba u nas jeszcze takiej kultury picia piwa.
Są osoby, które coś tam czasami doczytają i próbują nas barmanów przekonywać do swoich racji. Dlatego my też musimy tę wiedzę mieć. Musimy znać pewne fakty, chociażby jak to piwo jest uwarzone. Staramy się szkolić w tym temacie, brać udział w warsztatach, po to, żeby móc później świadomie wszelkie informacje przekazywać naszym gościom.
Przychodzi klient do baru i mówi, że chce piwo. My z nalewaka mamy trzy piwa, z butelek kilkanaście rodzajów. Nie jest to bardzo dużo, bo znam lokale gdzie mają ponad sto, ale o tych kilkunastu musimy wiedzieć wszystko. Tak, żeby móc klientowi zaproponować takie, które będzie mu najlepiej smakowało. Dlatego często pytamy, czy woli coś bardziej goryczkowego, czy woli coś bardziej słodkiego, jakie smaki lubi i staramy się dobrać to piwo do preferencji naszych gości.
A czy w pani zespole jest wiele kobiet, czy jeszcze nie?
Są u mnie cztery kobiety, jeden mężczyzna.
O proszę. Zupełnie niestereotypowo.
I wcale to nie jest tak, że wolimy zatrudniać same panie. Ostatnio do naszego grona dołączył mężczyzna. Potrzebowaliśmy mężczyzny, który będzie mógł czasami w pracy wykazać się siła fizyczną. Bywa też czasami bezpieczniej, gdy mężczyzna jest w okolicy. Na pewno są plusy tego, jak pracują panowie, są też plusy tego, jak pracują panie. Panie są łagodniejsze w stosunku do klientów. Wydaje mi się, że mają bardziej spokojne usposobienie, co często pomaga w pracy. W barmaństwie zdecydowanie sprawdzają się znakomicie.

Napisz do autorki: katarzyna.milkowska@natemat.pl