Do Polski prawdopodobnie trafi 12 tys. uchodźców. Kopacz: „ To mniej osób, niż kibiców na meczu Legii”
Do Polski prawdopodobnie trafi 12 tys. uchodźców. Kopacz: „ To mniej osób, niż kibiców na meczu Legii” Marcin Wojciechowski/AG

Zgodnie z decyzją Unii Europejskiej Polska będzie prawdopodobnie zobowiązana do przyjęcia 12 tys. uchodźców. –To mniej osób, niż kibiców na meczu Legii i to rozłożone na dwa lata – tak skomentowała tę liczbę premier Ewa Kopacz.

REKLAMA
Zdaniem premier Polacy rzeczywiście mogą się obawiać przyjęcia uchodźców, ze względu na brak doświadczeń z tym związanych. Premier przypomniała jednak o tym, że Polska w latach 90-tych przyjęła 90 tys. muzułmańskich uchodźców z Czeczenii.
– Te 10-12 tys. osób, o których teraz się spekuluje to mniej, niż przychodzi na mecze Legii. Jeśli podzielicie to na cały kraj, to naprawdę będzie trzeba dużo wysiłku, żeby znaleźć tę osobę, tym bardziej, że one będą przypływać do nas w ciągu dwóch lat – przekonywała premier. I dodała: – Dzisiaj mówimy o symbolicznej kwocie, symbolicznej liczbie. My jesteśmy przygotowani na dużo więcej, niż nam proponują, ale my też chcemy, żeby o swoich sprawach – czyli polskich sprawach – decydować tu w Warszawie – podkreśliła premier. Zapewniła, także że uczestnicy spotkania ministrów spraw wewnętrznych będą wiedzieli, ilu uchodźców możemy przyjąć.
Przypomnijmy, że zgodnie z sobotnią decyzją Donalda Tuska, szefa Rady Europejskiej, decyzja w sprawie rozdzielenia dokładnych kwot uchodźców zostanie podjęta na wtorkowym spotkaniu ministrów spraw wewnętrznych państw członkowskich Unii, nie zaś podczas środowego szczytu, który zwołał Tusk. Jednak na wtorkowym spotkaniu Polska nie będzie mogła wnieść weta.
Dziennikarze na spotkaniu z premier w Warszawie chcieli więc również wiedzieć, czy Polska nie będzie miała prawa wnieść weta także na środowym szczycie Rady Europejskiej. Ewa Kopacz potwierdziła. – Takie głosowanie jest i to jest oczywiście głosowanie większościowe. Ale to jest sprawa traktatu – pamiętacie państwo, że te wszystkie warunki, które zostały wtedy wynegocjowane, teraz odbijają się dla nas czkawką – powiedziała szefowa rządu.
Źródło: TVP Info

Napisz do autora: jakub.rusak@natemat.pl