Jacek Żakowski nie podpisał apelu o pomoc uchodźcom. Nie chce wypierać się odpowiedzialności za rozwój konfliktów, które doprowadziły do kryzysu.
Jacek Żakowski nie podpisał apelu o pomoc uchodźcom. Nie chce wypierać się odpowiedzialności za rozwój konfliktów, które doprowadziły do kryzysu. Fot. Marcin Stepien / Agencja Gazeta

„Szczególna polska odpowiedzialność”, bowiem to my, jak pisze Żakowski – pyszniliśmy się, że obok Brytyjczyków i Amerykanów „mamy swoją prowincję” w Iraku i „swojego wicegubernatora” – jego zdaniem zamiast pomóc, zaszkodziliśmy i dołożyliśmy swoje trzy grosze do łańcucha zdarzeń, który doprowadził między innymi do obecnego kryzysu.

REKLAMA
"Koalicja chętnych" i Unijne buntowanie
Jak czytamy w Gazecie Wyborczej, Żakowski nie podpisał apelu o pomoc dla uchodźców z powodu zdania „Nie my odpowiadamy za destabilizację i rozkład krajów, z których przybywają dzisiaj uchodźcy”. Publicysta nie zgadza się z tym. Po pierwsze zaznacza, że byliśmy jednym z uczestników „koalicji chętnych”, która: „W roku 2003 i kilku kolejnych latach rozwaliła Irak, a potem go porzuciła w stanie chaosu, tworząc m.in. przestrzeń dla fanatyków z tzw. Państwa Islamskiego”. Po drugie, widzi też winę Unii Europejskiej, które zachęcała Libijczyków i Syryjczyków do buntu, przeciwko władzy, a kiedy stały się „państwami upadłymi”, zostawiliśmy ich bez wsparcia.
Interwencję w Iraku ocenia jako „niemądrą”, a „strategie demokratyzowania świata arabskiego za pomocą korpusu ekspedycyjnego” uznaje za porażkę. Publicysta sprawę poruszył również na swoim blogu, gdzie napisał – Zachód zachowuje się bardzo elegancko i nam tego nie przypomina, ale przecież Niemcy i Francuzi (czasem nawet dość arogancko) przekonywali nas i zwłaszcza Amerykanów, żebyśmy nie wchodzili do Iraku. Teraz chcemy na nich zrzucić skutki, a sami się uchylamy. Może jest to zgodne z naszym interesem, ale nie jest uczciwe.
Weźmy odpowiedzialność
Podkreśla, że cel podpisania apelu jest szczytny, szczególnie biorąc pod uwagę opinię publiczną. Nie chce jednak wypierać się odpowiedzialności za skutki, które przyniosły wcześniejsze decyzje. Jak ocenia, takie wyparcie zwiększa ryzyko, „że jako zbiorowość zrobimy kolejne głupstwa”.

Jacek Żakowski
znany jest ze swoich odważnych wypowiedzi i krytycznych obserwacji. Kilka miesięcy temu ostro ocenił polskie elity, które, jak podkreślił: „rosnącą „społeczność gorszych obywateli” widziały i się nią nie przejmowały. Tym, co je interesowało, były pieniądze i przywileje.” Skala problemu tym razem jest zupełnie inna, czy jednak teraz też będziemy wszyscy przymykać oko?

Napisz do autorki: katarzyna.milkowska@natemat.pl