
Nasze stosunki z Niemcami są ostatnio wystawione na próbę. Między Warszawą a Berlinem powiało chłodem za sprawą uchodźców. Niemcy z kanclerz Angelą Merkel na czele są w koalicji państw, które uważają, że Grupa Wyszehradzka, w tym Polska, nie wykazują solidarności z resztą kontynentu. Te nastroje są też coraz lepiej widoczne w niemieckiej prasie, która prześciga się w wytykaniu nam braku zaangażowania.
REKLAMA
"Sueddeutsche Zeitung" na swoich łamach zarzuca Polsce "narodowy egoizm". Niemiecka gazeta wypomina Polsce, że mimo tego że jesteśmy największym beneficjentem Unii Europejskiej, to nasze granice w obliczu kryzysu z uchodźcami i imigrantami z Afryki i Bliskiego Wschodu, najchętniej pozostawilibyśmy zamknięte.
Autor tekstu Florian Hassel, bardzo skrupulatnie podlicza, ile Warszawa dostanie w najbliższych latach z Brukseli. Dziennikarz uważa, że przewijające się co jakiś czas, również wśród polityków, propozycje nakładania sankcji finansowych na państwa, które dzisiaj ich zdaniem nie potrafią stanąć na wysokości zadania, nie są wcale pozbawione logiki, a takie rozwiązanie, choć bolesne, mogłoby nauczyć niektóre kraje moresu.
Inna gazeta –"Frankfurter Allgemeine Zeitung" również krytykuje zbyt bierną postawę polskiego rządu. Autor tej publikacji stawia niewesołą diagnozę polskim politykom, którzy na finiszu kampanii parlamentarnej zaostrzają swoje wypowiedzi, również w kontekście kryzysu migracyjnego. "Tradycyjna polska wojna domowa na słowa, odwieczna wrogość między liberalną a narodowo-konserwatywną opinią publiczną, która ostatnio straciła sporo ze swojej emocjonalnej żarliwości, powróciła" – pisze Konrad Schuller.
Niemiecka gazeta buduje narrację wokół tezy, że Polska w znakomitej większości jest wrogo nastawiona do pomagania obcokrajowcom. Za sztandarowy przykład posłużyła tutaj zeszłotygodniowa wypowiedź Jarosława Kaczyńskiego, szefa PiS. Według Schullera Kaczyński zbudował "apokaliptyczny obraz zislamizowanej Polski", twierdząc, że rząd otwiera drzwi przed ludźmi, którzy tylko czekają, by zrobić "z kościołów toalety", co rzekomo ma już miejsce we Włoszech".
Źródło: Sueddeutsche Zeitung, "FAZ"
