Protesty przeciwko imigrantom
Protesty przeciwko imigrantom Fot. Jędrzej Nowicki / AG

Debata dotycząca przyjęcia uchodźców w Polsce właśnie odsłoniła swoje nowe oblicze. Ze zdumieniem odkryłam, że na moich oczach właśnie ma miejsce tryumf polskiego feminizmu w męskim wydaniu.

REKLAMA
Kinga Dunin napisała wczoraj ironiczny tekst "Polskie kobiety witają uchodźców", w którym zasugerowała m.in., że najprostszą formą asymilacji jest zawarcie małżeństwa z którąś z autochtonek. Co więcej, dała do zrozumienia, że takiej Polce orientalny książę może spodobać się bardziej niż kartoflanonosy rodak.
I nagle, ni stąd ni zowąd, pojawili się prawdziwi polscy feminiści, którzy dotąd siedzieli schowani w jakimś bunkrze albo po prostu nie zabierali głosu w debacie publicznej. Krzepkie chłopaki, z aryjskim kształtem łysej głowy i biało-czerwonym filtrem na profilówce dali wyraz swojemu oburzeniu wobec przemocy wobec kobiet, odbierania im prawa głosu, decydowania za nie, jak się mają ubierać.

Nie dla gwałtu!
"Jasne, ożeń się z takim, niech cię bije, w burkę ubierze, zgwałci z ciapatymi kolegami".
No któż by się spodziewał! Taka masowa manifestacja przeciwko gwałtom, które swoją drogą nie były do niedawna w Polsce ścigane z urzędu. Takie oburzenie, wobec czynu, który do niedawna był świetnym tematem do żartów. Który w Polsce przecież prawie nie występuje. Bo jeśli kobieta była pijana, no to sorry, sama się prosiła. Jeśli twardo oponowała, to robiła to prawdopodobnie po to, by jeszcze bardziej pobudzić oprawcę. Ogólnie znaną prawdą jest przecież, że kiedy kobieta mówi "nie" to znaczy "tak".
A jeśli taka kobieta sprowokuje napływowego muzułmanina swoim zbyt wyzywającym strojem, to będzie to wina jej czy jego?

Nie dla marginalizowania roli kobiet!

Panowie sprzeciwiający się uchodźcom bardzo gruntownie przestudiowali rolę kobiety w islamie. W komentarzach piszą, że w tamtej kulturze kobieta nie ma nic do powiedzenia, a ewentualny mąż z innego kręgu kulturowego z pewnością będzie ją bił i poniewierał. Wszyscy przecież znamy stare muzułmańskie powiedzenie: jak mąż żony nie bije, to jej wątroba gnije. A nie... Zaraz... To polskie.
Co to oznacza? Że polscy mężczyźni zrozumieli, jak ważna jest nietykalność cielesna i fakt, że ani płeć, ani to, że ktoś jest słabszy fizycznie nie może legitymizować przemocy. Super.
"Jedź sobie do Syrii, zobaczysz ile tam będziesz miała do powiedzenia" - pisali oburzeni polscy feminiści w odpowiedzi na antypatriotyczny tekst Dunin. Bo przecież w Polsce ten kobiecy głos jest bardzo ważny i chętnie słuchany. Dość powiedzieć, że polska kobieta ma stuprocentowe prawo do decydowania o własnym ciele. No może poza aborcją, tutaj decyduje kler.
No i flagowy argument: burka. Polscy feminiści uważają bowiem, że kobieta powinna się ubierać dokładnie tak, jak sobie życzy i nikomu nic do tego. No może tylko nie powinna się ubierać jak dziwka. I oczywiście stosownie do swojego rozmiaru, by nie razić wrażliwych męskich oczu kaszalotowymi kształtami. Niedawno natknęłam się też na pewnym prawicowym portalu na poradnik o tym, jak kobieta powinna wyglądać na plaży.
Jestem bardzo szczęśliwa, że polscy mężczyźni w końcu zrozumieli, w jak bardzo opresyjnej kulturze wobec pań żyjemy i sprzeciwiają się przemocy wobec kobiet, walczą o ich autonomiczne pozycje w społeczeństwie. Żaden orientalny książę nie skradnie serca złotowłosej słowianki, kiedy ta w swoim kraju będzie miała tylu światłych, empatycznych i wspaniałomyślnych rodaków.