
Tak, jestem gadżeciarzem. Choć na przestrzeni lat to moje gadżeciarstwo ewoluowało. Zaczynałem jako dzieciak od składania zestawów LEGO Technics, które wtedy wydawało mi się skomplikowane technologicznie bardziej niż prom NASA. Później odkryłem zegarki. Podkradałem ojcu jego Casio i Citizeny a następnie… rozbierałem je na czynniki pierwsze aby sprawdzić jak to jest, że te wskazówki same chodzą dookoła tarczy. Szczerze mówiąc parę takich przygód skończyło się dla mnie bolącym tyłkiem, ale nie powstrzymało mnie to przed dalszą eksploracją wnętrza czasomierzy. Aż do czasów, gdy zaczęła się szerzyć moda na telefony komórkowe. W przeciągu miesiąca potrafiłem zmieniać aparat kilkukrotnie, a w szczytowej formie kupowałem uszkodzone sztuki, naprawiałem je i odsprzedawałem z całkiem przyzwoitym – jak na licealistę – zyskiem.
Partnerem tekstu jest Somfy.