
Internetowy hejt od jakiegoś czasu przybiera na sile. Tzw. mowa nienawiści zatacza coraz szersze kręgi - ostatnio jej zwolennicy z powodu uchodźców mają prawdziwe używanie. – Internet wybuchł. Mowa nienawiści ma swoich chorążych. To prawicowy publicyści. (...)W co trzecim zdaniu pojawia się "przemysł pogardy" – mówił Piotr Najsztub w programie "Tomasz Lis na żywo" na antenie TVP2.
Zdaniem Najsztuba, nienawistna mowa nie jest nowym zjawiskiem, a prawicowe media od dawna celują w sformułowaniach, które uchodzą za szczególnie radykalne. Według dziennikarza, zaostrzający się ton konserwatywno-prawicowych mediów daje ciche przyzwolenie na rozprzestrzenianie się zjawiska "hejtu". Wspomniał też, że pierwszą partią polityczną, która pozwoliła na eksponowanie nienawistnych haseł było Prawo i Sprawiedliwość, które przymykało oko na kibolskie wybryki.
Nieco inaczej na sprawę fali nienawiści patrzy Sławomir Sierakowski z Krytyki Politycznej. Jak zauważa, mowa nienawiści jest pochodną innych negatywnych zjawisk - populizmu polityków, czy szerzej, kultury masowej, która wymusza bycie wyrazistym. – Hejt się opłaca – stwierdził. Sierakowski odniósł się też do sposobów walki z nienawiścią w sieci. Niektóre portale pod szczególnie drażliwymi tematami blokują komentarze. Zdaniem Sierakowskiego, blokowanie wpisów jest zamiataniem problemu pod dywan, a na Zachodzie udało się wypracować taką kulturę komunikowania się w sieci, która nie dopuszcza do sytuacji, jaką możemy obserwować w polskiej sieci.
Hubert Urbański, znany prezenter telewizyjny twierdzi, że "hejt jest w nas wszystkich", a ostre komentowanie jest obecnie na fali, ponieważ "każdy może to zrobić". Zjawisko, jego zdaniem, nie jest uwikłane tylko i wyłącznie w sferę polityki i dotyczy całego społeczeństwa. Prof. Monika Płatek jest przekonana, że problem rozszalałej nienawiści to dotkliwa konsekwencja niskiego zaufania społecznego, a samo zjawisko to trudność systemowa, którą można rozwiązać.
Źródło: TVP2
