Fot. materiały prasowe

– Nie chcę, żeby moje dziecko brało w tym udział – stwierdziła jedna z zatroskanych mam obecnych na debacie „Edukacja przyszłości. Ocean możliwości”, słysząc, że dzieci w świetlicach będą brać udział w zajęciach z edukacji cyfrowej. – Uczy pani swoje dziecko, że ogniem można się poparzyć? – spytała w odpowiedzi dr Justyna Jasiewicz. – Tak samo należy mu od najmłodszych lat tłumaczyć, jak rozważnie korzystać z nowych technologii – wyjaśniła. O tym, jak sprawić, żeby współczesne szkoły dotrzymywały kroku uczniom i w jak największym stopniu wykorzystywały ich potencjał dyskutowali paneliści Miasteczka Myśli.

REKLAMA
Mega Misja – edukacja cyfrowa już od świetlicy
– Tak samo, jak uczymy dzieci korzystania z książki, przechodzenia przez ulicę, bezpiecznego komunikowania się z kolegami i osobami obcymi, tak samo musimy uczyć je korzystania z nowych technologii cyfrowych – podkreślała dr Jasiewicz, reprezentująca Uniwersytet Warszawski oraz Centrum Cyfrowe Projekt: Polska. – Kompetencje cyfrowe to umiejętność korzystania z zasobów informacji, edukacyjnych, komunikacyjnych, które są w sieci. Mądrze prowadzona edukacja cyfrowa, a z taką mamy do czynienia w ramach programu Mega Misja organizowanego przez Fundację Orange, przy współprac z Centrum Cyfrowym Projekt: Polska – zaznaczyła Jasiewicz.
Założenia programu Mega Misja, który Fundacja Orange zamierza wdrożyć w 300 polskich świetlicach szkolnych, we wstępie do dyskusji wyłożył dyrektor komunikacji korporacyjnej i CSR Orange Polska, p. o. Prezesa Fundacji – Konrad Ciesiołkiewicz, przy okazji przyznając, że sam bakcyla nowych technologii złapał... grając jako dziecko na komputerze Atari.
– W dzisiejszym świecie dziecko w wieku sześciu lat otaczane jest nowymi technologiami. Obniża się również wiek inicjacji korzystania z tych technologii – ponad połowa dzieci poniżej dziewiątego roku życia korzysta z internetu. Znaczącą grupę użytkowników stanowią już nawet dzieci, które nie ukończyły sześciu lat – tłumaczył Ciesiołkiewicz, uzasadniając, dlaczego tak ważne jest uczenie najmłodszych rozważnego funkcjonowania w cyfrowym świecie.
– W świetlicach drzemie gigantyczny potencjał. 97% wychowawców tam pracujących jest przekonanych, że narzędzia cyfrowe i nowoczesne technologie służą rozwojowi i są ogromną szansą dla nich, ale przede wszystkim dla ich podopiecznych – stwierdził Ciesiołkiewicz, zaznaczając jednocześnie, że aż 80% badanych wyraziło obawę co do zagrożeń, jakie niesie z sobą korzystanie z internetu.
logo
Konrad Ciesiołkiewicz – dyrektor komunikacji korporacyjnej i CSR Orange Polska, p.o. Prezesa Fundacji Orange Fot. materiały prasowe
Program Mega Misja ma służyć wzmocnieniu kompetencji także wychowawców świetlic po to, by mogli wspierać dzieci w przygotowaniu ich do wirtualnych doświadczeń. Te doświadczenia – prędzej czy później – rozpoczną nasze dzieci. A wyposażone w odpowiednie nawyki, staną się bezpiecznymi i świadomymi użytkownikami technologii.
Konrad Ciesiołkiewicz
Dyrektor komunikacji korporacyjnej i CSR Orange Polska, p.o. Prezesa Fundacji

Mega Misja to kolejny projekt społeczny Orange, mający wpływ na edukację młodych Polaków. Zależy nam na wzroście wiedzy i kompetencji cyfrowych dzieci, po to, by stały się bezpiecznymi i świadomymi użytkownikami internetu i nowych technologii. Chcemy to osiągnąć, wzbogacając ofertę świetlic o rozwijające, nowoczesne zajęcia i wspierając wychowawców. W ramach naszego społecznego zaangażowania – m.in. w programach Pracownie Orange czy Bezpiecznie Tu i Tam - zapewniamy dostęp do internetu i sprzęt, dbamy o bezpieczeństwo w sieci, uczymy jak efektywnie korzystać z możliwości technologii, szczególnie wśród grup zagrożonych wykluczeniem cyfrowym.

Wiedza to sztuka wyboru
O tym, że współczesna edukacja to ocean możliwości, z którego należy „łowić” przydatne kompetencje, mówili paneliści uczestniczący w pierwszej części debaty pod tytułem: „Ocean możliwości” – profesor Magdalena Fikus z Centrum Nauki Kopernik, dr Justyna Jasiewicz oraz Jacek Siadkowski, prezes fundacji Highlight/Inaczej. Uczestnicy podkreślali, że w dzisiejszych czasach rolą szkół jest nie tyle „uczenie”, co pokazywanie dzieciom drogi prowadzącej do samodzielnego zdobywania wiedzy. – Umiejętności, jakie posiadamy, muszą być powiązane z tym, co robimy – tłumaczyła dr Jasiewicz.
logo
Fot. materiały prasowe
Jak zaznaczyła jednak profesor Magdalena Fikus, w dobie nieograniczonego dostępu do nowych technologii nie możemy zapominać, że bezpośredniego kontaktu z nauką nie można całkowicie zaniechać. – Niekoniecznie trzeba wiedzieć wszystko, ale trzeba wiedzieć, czego się szuka – zaznaczyła profesor.
Nie rywalizujmy – grywalizujmy!
Paneliści zgodzili się, że zanim zacznie się szukać informacji i zdobywać wiedzę, trzeba znaleźć w sobie motywację, aby to robić. Jak przekonywał Jacek Siadkowski, system oceniania stosowany we współczesnych szkołach póki co tej funkcji nie spełnia. Jego zdaniem narzędziem, które skutecznie wyzwala u młodzieży głód wiedzy, jest dobrze skonstruowana grywalizacja.
– Grywalizacja pozwala przenieść bardzo skuteczne mechanizmy, jakimi motywują ludzi gry, do świata rzeczywistego, tak aby wywołać naturalną chęć do robienia rzeczy, które chcielibyśmy, żeby oni robili, jak na przykład uczenie się. Jeśli zamiast lekcji stworzymy dzieciom misję, której celem będzie na przykład „uratowanie świata”, to dzięki szybkiej informacji zwrotnej: pokazywaniu, że robią postępy, rozbudzimy w nich naturalną ciekawość, chęć do uczenia się.
logo
Fot. materiały prasowe
Podwyższanie poziomu zmotywowania to jedna zaleta grywalizacji. Drugą jest niewątpliwie uatrakcyjnienie toku nauczania, co jak przekonuje Siadkowski, w równym stopniu działa na młodszych, co na starszych uczniów.
Jacek Siadkowski
Prezes fundacji Highlight/Inaczej

Taksonomia roślin to najnudniejszy przedmiot świata, który polega na nauczeniu się tysiąca łacińskich nazw roślin na pamięć. Na Uniwersytecie Gdańskim wykłada go Joanna Mytnik-Ejsmont, która na zajęciach przebiera się za starą szamankę i mówi studentom, że ich zadaniem jest stworzyć bazę wiedzy o wszystkich roślinach. Ma jej to pomóc uwarzyć eliksiry ratujące miejscową ludność. Studenci, dorośli ludzie, są w te zajęcia tak zaangażowani, że już w maju, na miesiąc przed zakończeniem roku, 80% z nich realizuje wszystkie zadania i zdobywa piątkę, ale i tak do końca semestru robią dodatkowe zadania, bo sprawia im to przyjemność.

„Młodzi, zdolni, kreatywni” mówią: internet to nie wszystko
Kwestię tego, jak ważny, nawet na wczesnych etapach edukacji, jest świadomy wybór tego, czego chcemy się uczyć, podnosili uczestnicy drugiej części debaty: Katarzyna Chrapko, 15-letnia konstruktorka maszyn medycznych, Piotr Pawlak, najmłodszy Polak zakwalifikowany do tegorocznego konkursu chopinowskiego, Oskar Grudziński oraz Fryderyk Grabowski, złoci medaliści tegorocznego Turnieju Młodych Fizyków, który odbył się w Tajlandii.
logo
Fot. materiały prasowe
– Największą motywacją jest własna przyszłość – powiedział Piotr Pawlak, tłumacząc, dlaczego już wśród jego rówieśników zauważalna jest tendencja do wybierania przedmiotów, których uczą się chętnie i tych, które „odpuszczają. Jak jednak podkreślił Oskar Grudziński, motywację powinni starać się w sobie rozbudzać również nauczyciele, którzy często zapominają o potrzebie rozwoju własnych kompetencji.
Młodzi naukowcy skutecznie odbijali padające z sali argumenty dotyczące tego, że dostępność nowych technologii stoi młodzieży na drodze do socjalizacji. – Kontakty z ludźmi pomagają rozwijać wiedzę. Najwięcej pomysłów rodzi się na turniejach, kiedy dyskutujemy pomiędzy sobą, wspólnie rozwiązujemy problemy – przekonywał Fryderyk Grabowski.
Mimo że prawie wszyscy młodzi paneliści poruszają się w obrębie nauk ścisłych, obawy o to, że zamiast otwartymi na świat dorosłymi staną się zamkniętymi w cyfrowej twierdzy odludkami, są bezpodstawne. Dowód na to stanowią odpowiedzi, jakich udzielili na pytanie, czy w przyszłości zamierzają nadal rozwijać swoje obecne pasje. – Nigdy nie wiadomo, co przyniesie życie, trzeba być przygotowanym na wszystko – stwierdził filozoficznie Piotr Pawlak. – Chcę przede wszystkim pomagać ludziom, a co będzie, to się okaże – zapewniła Katarzyna Chrapko, a Oskar Grudziński zadeklarował: – Chcę zostawić świat trochę lepszym, niż go zastałem.