"Siostry szukam!" "Pomóżcie znaleźć mi mamę", "Gdzie jest moja córka?!". Poszukiwana, poszukiwany w polskich rodzinach

W Polsce wiele osób poszukuje członków swoich rodzin.
W Polsce wiele osób poszukuje członków swoich rodzin. Shutterstock.com
Los rozdzielił ich z rodziną. Przez adopcję, przez wojnę, przez rodzinne waśnie, a niektórych po prostu sprzedano. Latami potrafią szukać zaginionych sióstr, braci, rodziców. Szacuje się, że w Polsce jest ok. 3 mln osób, które każdego dnia stawiają sobie pytanie o to, co dzieje się z ich bliskimi. Niektórzy nigdy się tego nie dowiedzą. Państwo rzuca im kłody pod nogi. Inni, jak Bożena Łojko, pomagają.


Wykorzenieni
Osoby pozbawione rodziny – większość z nich czuje się, jak drzewa wyrwane z korzeniami, a w poszukiwaniu własnej tożsamości są w stanie zrobić naprawdę wiele. W końcu nie jest łatwo żyć ze świadomością, że gdzieś w Polsce, gdzieś na świecie żyją nasi bliscy, a my nie możemy się z nimi skontaktować ani do nich dotrzeć.
Aneta

Szukam mamy, nigdy jej nie poznałam, nie wiem jak wygląda. (...)Mama podobno zostawiła mnie zaraz po urodzeniu w szpitalu. Nie wiem jaka jest prawda, miałam się dowiedzieć jak dorosne - tak zawsze mi powtarzała ciocia, mówila że dowiem się prawdy jak przyjdzie odpowiedni moment. Niestety ciotka zmarła i prawdy się nie dowiedziałam, i nikt w rodzinie nic nie chce powiedzieć. Może nie ma co mówić, a może jest, tego nie wiem. Wiem za to, że mam pustkę i zbolałe serce z tą nieświadomością.

Zerwane więzy rodzinne prędzej czy później dają o sobie znać. Wtedy zaczyna się często desperacka walka o odnalezienie bliskich. Bożena Łojko i jej fundacja Zerwane Więzi w tej walce są wyjątkowo pomocni, a dzięki ich zaangażowaniu udało się już uszczęśliwić ponad 600 osób. – Oni szukają własnej tożsamości, chcą ją odzyskać. Czują się puści w środku – mówi.

Łojko opowiada, że nie ma dnia, żeby ktoś nie zgłaszał się do niej o pomoc w odnalezieniu zaginionego krewnego. – Powody rozdzielenia są różne, ale jest kilka przyczyn, które powtarzają się najczęściej: adopcje, wydarzenia historyczne, takie jak wojna i rodzinne waśnie – tłumaczy. Dlaczego chcą odnaleźć biologiczną rodzinę? – Powodów jest cała litania, ale najczęściej chodzi o odnalezienie siebie i chęć zrozumienia siebie. Osoby, które zostały adoptowane często nie potrafią sobie ułożyć życia. Odnalezienie brata czy siostry wypełnia w ich życiu lukę i przynosi ukojenie. Wiem to po sobie – opowiada.

"Widok odnalezionych rodzin się nie nudzi"
Łojko na własnej skórze doświadczyła trudów związanych z szukaniem bliskich. Przez 5 lat poszukiwała swojego biologicznego brata, z którym została rozdzielona w dzieciństwie. Adoptowała go rodzina ze Szwajcarii, więc miała wyjątkowo po górkę. - Znikąd nie mogłam spodziewać się pomocy - wspomina. Najpierw przez trzy lata starała się odnaleźć brata na własną rękę.
– Odbijałam się od kolejnych drzwi. Chodziłam od jednej instytucji do drugiej. Szpitale, kościoły, urzedy. Napisałam nawet w tej sprawie do prezydenta. Wszystko na nic. Wszędzie otrzymywałam odmowne odpowiedzi - opowiada. Kiedy to nie przyniosło skutku - zwróciła się do gazety. Machina ruszyła z miejsca. Wtedy jej się udało, ale pomyślała, że inni zdani tylko na siebie mogą nie mieć tyle szczęścia. Postanowiła działać i założyła fundację. Od dwóch lat wpiera rozdzielone rodziny i robi wszystko, żeby jak ona nie były skazane na samotną szamotaninę z bezdusznymi przepisami.


Szukasz pomocy? Łatwo nie będzie
Jak twierdzi Bożena Łojko, jej praca często przypomina detektywistyczne śledztwo, w którym poszlaki i niepozorne elementy trzeba złożyć w całość, żeby na końcu dotrzeć do poszukiwanej osoby. Adrenaliny i zwrotów akcji też przy tym nie brakuje – zapewnia. Bywa tak, że adoptowanym dzieciom zmienia się miejsce urodzenia, przepada nazwisko rodowe, niekiedy nie zgadza się nawet data urodzenia. Takie śledztwo często przypomina szukanie igły w stosie siana.
O tym, jak ogromna jest skala zjawiska świadczy choćby to, że w bazie fundacji znajduje się już blisko 6 tys. osób, chociaż, jak przyznaje Łojko po 5 tys. straciła już trochę rachubę i przestała skrupulatnie podliczać kolejnych poszukujących. A przecież nie każdy z takim problem zgłasza się właśnie pod ten adres. Według szefowej fundacji, dla wielu osób, szczególnie tych adoptowanych i tych, którzy do adopcji oddali lub zostali zmuszeni w latach 80. czy 90. – to było i nadal jest coś wstydliwego. Zgłaszają się do niej, ale bardzo się tego wstydzą. Chęć odnalezienia bliskich i poznania prawdziwej historii swojej rodziny okazuje się jednak silniejsza.

Czy ktoś widział, czy ktoś słyszał?
Pan Czesław Stefański z Zakopanego jest jedną z tych osób, którym zależy na odnalezieniu krewnych. W specjalnej zakładce na stronie fundacji zamieścił ogłoszenie, a podobnych próśb jest tam na pęczki.

Witam wszystkich. Poszukuję korzeni, jeśli możecie mi pomóc będę wielce zobowiązany. Urodziłem się w 1953 roku przy ulicy (Stalina) obecnie Nowotarska w Zakopanem w domu pana Rybaka. Nie wiem nic o moich biologicznych rodzicach, ponieważ moje narodziny i adopcja odbyły się w tajemnicy, jak to bywa w takiej sytuacji, chyba rzecz normalna. Podobno moi rodzice pochodzą z Krakowa lub okolic. Nie znam nazwiska, nie mam żadnych wskazówek. Przypuszczam, że nasza rodzinna cecha, to postawność i "szlachecki" nos. Nie wiem, czy mój przodek nie był wojskowym lub kimś w szeregach władzy tamtego okresu. Gdyby ktoś przypuszczał, że coś wie o moich rodzicach, proszę odpisać na to ogłoszenie.

Ten przypadek jest szczególnie trudny – zazwyczaj poszukujące osoby dysponują choćby strzępkami informacji na temat swojej rodziny. Chociaż właśnie o informacje najtrudniej. Urzędy i instytucje jeszcze do niedawna wyjątkowo pilnie strzegły wiadomości na temat rozdzielonych rodzin. Jak? Np. blokując adoptowanej osobie dostępu do danych mogących doprowadzić do biologicznych rodziców.

Dawniej odnalezienie rodzica przypominało błądzenie po omacku. Dzisiaj jest niewiele lepiej, ale przynajmniej formalnie urzędnicy mają prawo udostępnić takie informacje. W praktyce - zależy to od widzimisię pracownika instytucji, w której takie dane są trzymane pod kluczem. Szczególnie pod górkę ma rodzeństwo. Bo formalnie, jak tłumaczy Łojko, rodzeństwo rozdzielone w dzieciństwie staje się automatycznie w oczach państwa obcymi osobami.
Ewa

Szukam informacji o swojej tożsamości; o rodzicach biologicznych, a może rodzeństwie,o którym nie wiem. Wiem, bo to już potwierdziłam,iż rodzice, którzy mnie wychowywali wzięli mnie ze szpitala, nieformalnie i zgłosili w USC, jako swoje dziecko. (...) Jest dla mnie bardzo trudno znieść to, że nie znam prawdziwego mojego pochodzenia. Chciałabym poznać moich prawdziwych rodziców, może też rodzeństwo.Poszukiwania zaczęłam dopiero po śmierci rodziców, którzy mnie wychowywali.

Odnaleziona rodzina pozwala uporządkować życie i znaleźć spokój. Jak w przypadku bliźniaczek, które odnalazły się po 40 latach. – To była niebywała historia. Po kilkudziesięciu latach się spotkały i była ogromna radość, ale okazało się, że ich oczekiwania i wyobrażenia względem siebie nie pokryły się z rzeczywistością – mówi Łojko. Tak też bywa, a losy szczęśliwie odnalezionych toczą się różnie. Co do jednego jednak nie wątpliwości – że tak jak pani Sylwia, jedna z poszukujących, wszyscy chcą po prostu "dowiedzieć się, kim tak naprawdę są".

Napisz do autora: dominika.majewska@natemat.pl

Znajdź nas na Znajdź nas na instagramie

Oceń ten artykuł:

Trwa ładowanie komentarzy...
0 0"Chodziło o to, by mężczyźni odzyskali godność". Tomasz Raczek szczerze o zamknięciu "Playboya"
0 0Przestajemy zwracać uwagę na cenę i smak. Zaczyna się liczyć co innego
Zysk 0 0Mówią, że to polska "Gra o tron". Za nami premiera kolejnej części piastowskiej sagi
Brita 0 0Co powinno pić dziecko? Dobrą wodę znajdziesz nie tylko na sklepowych półkach
0 0"Chętnie przeproszę". Dziwny wpis kobiety, która oskarżyła Grodzkiego
0 0Marszałek Grodzki odpowiada na materiał TVP. Mówi o "drodze sądowej"
FELIETON MICHALIK 0 030-krotność ZUS, czyli tak PiS chce karać za rozum i kwalifikacje
INN:Poland 0 0ZUS vs. przedsiębiorcza matka: 9 lat składek to za mało, by pójść na zwolnienie
0 0Lewica pod rękę z PiS i przeciw Gowinowi. Słowa Zawiszy zaskakują
0 0"Nikt nigdy nie pytał". Kandydat na ministra o braku wyższego wykształcenia
0 0Jest szczepionka przeciwko eboli. Na razie może eksperymentalnie pomóc w zwalczeniu epidemii
0 0Myślisz, że to lenistwo, a to depresja. 10 objawów choroby, których nie rozumie otoczenie