Myślisz, że kobiety z krajów muzłmańskich są słabe? Posłuchaj, o czym rapują arabskie dziewczyny

Soosan Firooz, pierwsza raperka w Afganistanie.
Soosan Firooz, pierwsza raperka w Afganistanie. Fot. Screen YouTube
W sprawie złego traktowania kobiet w krajach zdominowanych przez islamski fundamentalizm każdy ma coś do powiedzenia i chętnie zabiera głos. Tymczasem kobiety z krajów Islamu świetnie bronią się same. Dyskryminacja, despotyzm najbliższych im mężczyzn - cierpienie setek kobiet znajduje swój wyraz w tekstach arabskich raperek.


Soosan Firooz – pierwsza raperka w Afganistanie na teledysku tańczy w ruinach Kabulu. Słowami atakuje społeczeństwo oparte na hipokryzji: „Jesteś prawdziwym mężczyzną? To spróbuj być kobietą w Afganistanie...“ – wyrzuca rytmicznie pełne emocji słowa. „Mówisz, że kobiecy mózg jest niedorozwinięty? To się tyczy tak samo twojej żony i siostry. W takim razie twoja matka również ma defekt mózgu.“
Sztuka dla odważnych
Jej odważne zachowanie ściągnęło uwagę talibskich stróży tradycyjnego porządku. Rodzina Soosan otrzymuje anonimowe telefony i listy z pogróżkami, a kolejny występ w telewizji może kosztować młodą artystkę nawet życie.
Nieugiętą ambasadorką praw kobiet jest Soultana, członkini marokańskiego tria Tigresse Flow, która rozpoczęła solową karierę kilka lat temu. W utworze „Sawt Nssa“ („Głosy kobiet“) opowiada historię sprzedanej na ulicę dziewczyny, „jednej z miliona“.
Tigresse Flow

Patrzysz na nią jak na tanią rzecz. Ona sprzedaje swoje ciało, ty jesteś kupcem. Kiedy przechodzi udajesz religijnego muzułmanina. Ona zarabia na swoich osieroconych braci, ty żyjesz w pałacu.

Tigresse Flow

Utracone głosy kobiet mojego kraju, to o nie wołam. Gdzie jest głos tych wszystkich, które chcą mówić, które szukają wsparcia, czekają znaku?

O najtrudniejszych sprawach w imieniu wszystkich pozbawionych głosu śpiewa Nalestan z Afganistanu. „Mój mąż może mnie zgwałcić i poślubić cztery inne żony, moja twarz jest poparzona, oblana kwasem w odwecie, w imieniu islamu“ Gorąco przejęta losem kobiet, znoszącym ból i upokorzenia w milczeniu, deklaruje: „Kobieta – słaba, zakryta, niewolnica. Będę domagać się swoich praw dopóki żyję.“

Siła słowa

Salome MC, pierwsza raperka Iranu mówi o odwadze z jaką walczy o swoje prawa: „Czy wiesz co się dzieje na ulicach? Czy kiedykolwiek ukrywałeś kamerę pod hidżabem?“ – pyta artystka i dodaje „Jestem gotowa na śmierć, w plecaku mam swój pogrzebowy całun“.
Dumna Shadia Mansour wychodzi na ulice Palestyny i przypomina o tradycyjnej „arafatce“ (kufiya) – symbolu palestyńskiego oporu.
Shadia Mansour

Możecie sobie pożyczyć kufiyę jako modną chustę, możecie zmienić jej kolor, ale nie zapominajcie, ona jest nasza, to znak palestyńskiego patriotyzmu.

Dodaje: „Jestem Shadia, Arabka. Językiem dźgam jak nożem“.


Lynn Fatouh, znana jako Malikah, nazywana „królową arabskiego hip-hopu“ (pierwsze miejsce zajmuje razem z Shadią Mansoor, nazywaną „pierwszą damą“) współpracuje z producentem takich gwiazd jak Snoop Dog, Eminem czy 50 cent. Wychowana w konserwatywnej rodzinie libańskiej rapuje przeciw męskiej dominacji w świecie islamskim ale i w świecie rapu, niechętnie wpuszczającym na scenę kobiety, które mają coś do powiedzenia.


„Mężczyzna zdecydował, że twoje przeznaczenie należy do niego. Nie daj się zmylić. Chodź z nami, pracuj, zarabiaj własne pieniądze.“ – śpiewa. „Mężczyźni nie powinni wypowiadać się w naszym imieniu.“ – mówi w jednym z wywiadów. W jej piosenkach słychać także głęboko feministyczne przesłanie: „Kochaj swoje siostry. Zapomnij o zazdrości“ – nawija z prędkością karabinu maszynowego, po arabsku.


Wśród komentarzy na youtubie pod jej kawałkiem pojawia się taki: „To oni mają Malikę a my Nikki Minaj? To naprawdę nie fair...“