
Migające napisy, mieniące się wszystkimi kolorami tęczy logo, nawigacja skomplikowana niczym labirynt Minotaura lub irytująca muzyka, atakująca uszy na długo przed pojawieniem się na ekranie ikonki pozwalającej ją wyłączyć – jeśli chodzi o strony WWW, granica pomiędzy wizytówką firmy, a jej antyreklamą jest bardzo cienka.
– Pewnie wielu specjalistom z branży internetowej nadepnę na odcisk, ale uważam, że najważniejszym panującym trendem jest umiejętność logicznego myślenia – zrównoważenia stosowanych praktyk i nowoczesnych, ciągle rozwijających się zasad web designu oraz celów jakie ma realizować strona – komentuje Szpak.
Projektanci zupełnie bez namysłu adaptują te same trendy, nie bacząc na to, do jakiej grupy docelowej targetujemy przekaz i czy trend skopiowany żywcem ze Stanów Zjednoczonych będzie jakkolwiek zrozumiały w kraju, w którym percepcja i świadomość internetu jest na zupełnie innym poziomie.
Czasy, kiedy strony internetowe wyświetlały się jedynie na ekranach komputerów, na nieszczęście programistów dawno minęły. Dzisiaj zawartość witryny musi być tak samo czytelna zarówno na tablecie, jak i telefonie, bo nic tak nie podnosi licznika odrzuceń (i ciśnienia użytkownika), jak nakładające się na siebie zdjęcia, przerwy w tekście czy maleńkie przyciski, w które na ekranie telefonu udaje się trafić za którymś z kolei podejściem.
Przeglądanie treści na komórkach siłą rzeczy wymaga stosowania charakterystycznego gestu przeciągania palcem po powierzchni ekranu. Ta tendencja znajduje swoje odzwierciedlenie w ogólnych trendach projektowania witryn. Przewagi scrollowania nad klikaniem należy upatrywać w komforcie użytkowników – dłuższa witryna to szansa na szybsze zaznajomienie się z ofertą. Dla twórcy to z kolei możliwość zaprezentowania elementów takich jak animacje lub filmy, które włączą się samoczynnie i tym samym wciągną użytkownika w interakcję.
Doświadczenia użytkownika są zupełnie inne, gdy obraz zaczyna się poruszać. Dzięki temu prezentowane treści na dłużej zapadają w pamięć. Percepcja internauty XXI wieku jest niezwykle mało wrażliwa na bodźce reklamowe. Tylko dzięki wyróżniającym sposobom przekazu jesteśmy w stanie dotrzeć efektywnie do umysłu naszego konsumenta. Klient dzięki takim materiałom jest o krok bliżej w procesie zakupowym, co stanowi istotną przewagę konkurencyjną.
Przewijanie strony to również szansa na opowiedzenie historii związanej z daną marką i produktem. Witryna to już nie tylko adres, pod nim znajdują się informacje o firmie – to szansa na zaprezentowanie produktu w przykuwający uwagę sposób.
Prowadzeniu użytkownika „za rączkę” sprzyja również umiejscowienie menu oraz sposób jego prezentacji. Wysuwane z boku lub ukryte na górze, nienarzucające się – oto zalety dobrego „spisu treści” na stronie.
Problemem, z jakim nieustannie borykają się producenci wysokiej klasy sprzętów, jest dostosowanie opisów produktu do kompetencji przeciętnego użytkownika. Producenci okien chętnie zapełniają tabelki niezrozumiałymi oznaczeniami parametrów i cyframi, które jakkolwiek optymalne by były, piorunującego wrażenia raczej nie zrobią. „Klikalność” generują za to proste, ale pomysłowe i jednocześnie zrozumiałe opisy, w kilku zdaniach podkreślające najważniejsze zalety produktu.
Nic tak nie sprzyja wydłużeniu czasu obecności użytkownika na stronie, jak zaciekawienie go treściami interaktywnymi. Może to być film czy animacja, ale także quiz albo pomysłowo skonstruowana infografika.
Wysyp mało skutecznych, z marketingowego punktu widzenia, stron internetowych ma swoje źródło również w sposobie ich postrzegania rodem z ubiegłej dekady. Internet z rzeczywistości alternatywnej niepostrzeżenie stał się równowartościową częścią tej realnej i właśnie w ten sposób należy dzisiaj myśleć również o witrynach:
Jeśli przeniesiemy na chwilę realia internetu na offline'owe kanały sprzedaży i komunikacji i zastanowimy się, jaką rolę one odgrywają, możemy dojść do wniosku, że nasza strona staje się serwisem, do którego ludzie nie mają potrzeby wracać, a korzystają z niego w większości przypadków tylko jako medium uzyskania informacji produktowych, informacji o marce itp. Dlatego też serwis Oknoplastu zamierzamy rozwinąć o koncepcję swego rodzaju play-roomu – miejsca, które będzie bawić i inspirować użytkowników.
Artykuł powstał we współpracy z firmą Oknoplast.
