Deserowa, czyli zdrowa – mamy kolejną wymówkę, aby zajadać się czekoladą

Fot. materiały prasowe
Czekolada i sałata, kawa i brokuły – gdyby uczestnicy któregoś z popularnych reality show o gotowaniu dostali za zadanie połączyć te produkty w jeden posiłek, z pewnością mieliby z tym nie lada problem. Przeciwko takiemu zestawieniu protestowaliby pewnie również niektórzy dietetycy, bo o ile o wartościach odżywczych sałaty czy brokułów nikt nie dyskutuje, to już sięgając po czekoladę czy kawę, myślimy raczej tylko o przyjemności. A to, jak się okazuje, błąd. Jest bowiem jedna cecha, która łączy te i wiele innych produktów, jednocześnie niezbicie dowodząc ich zbawiennego wpływu na nasz organizm.


Gorzki smak, bo o nim mowa, nie bez przyczyny charakteryzuje wiele lekarstw. Zdaniem naukowców to właśnie gorycz jest wyznacznikiem zdrowotnych właściwości wielu produktów. I choć w dzieciństwie gorzkie krople żołądkowe mamy osładzały nam łyżeczką cukru, to czym jesteśmy starsi, zaczynamy charakterystyczną gorycz wielu produktów coraz bardziej doceniać.


Lubisz gorzkie? Masz szansę na długowieczność
Okazuje się, że receptory gorzkiego smaku są obecne nie tylko na języku, ale również w innych częściach ciała – w żołądku, nosie, płucach i mózgu. Biolodzy podejrzewają, że „czujniki” goryczy są częścią „alternatywnego” systemu wykrywania smaków. Jego funkcje nie zostały jeszcze szczegółowo opisane, wiadomo jednak, że kluczową z nich jest ochrona organizmu przed chorobami.

Dowodem na to, że osoby wyczulone na gorycz cieszą się lepszym zdrowiem, jest badanie przeprowadzone wśród mieszkańców Kalabrii. Włosi z tego regionu słyną z długowieczności, co, zdaniem naukowców, zawdzięczają posiadaniu szczególnej wariacji pewnego „gorzkiego” genu.

Na zdrowie znaczy na gorzko
Szansę, aby cieszyć się zdrowiem przez długie lata, mamy, nawet jeśli los nie pozwolił nam się urodzić w słonecznej Italii, a natura nie obdarzyła dobroczynnym genem. Zawsze możemy komponować naszą dietę w taki sposób, aby zawierała jak najwięcej gorzkich produktów, i to nie tylko tych „zielonych”.
Oczywiście, dietetycy z pewnością jako pierwsze wymienią zalety zawartych między innymi w brokułach i brukselce glukozynolanów – związków organicznych pomagających zapobiegać chorobom nowotworowym. Jednak zaraz po nich niemal jednym tchem wymieniona zostanie... gorzka czekolada. Regularna dawka w postaci kilku kostek pozwoli skutecznie uwolnić organizm od wolnych rodników. Warto również zaznaczyć, że im większa nasza słabość do „gorzkich słodyczy”, tym mniejsze ryzyko zachorowania na miażdżycę lub cukrzycę.


Słodkie ćwiczenia z goryczy
Trudno dyskutować z naukowcami – gorzka czekolada jest zdrowa. Jak jednak przekonać tych, którzy twierdzą, że gorzki smak nie jest ich ulubionym, a czekolada koniecznie musi być mleczna? Eksperymentować, podpowiada Maître Chocolatier z firmy Lindt Stefan Bruderer. Specjalista podkreśla również, że zamiast sugerować się procentową zawartością kakao, warto zaufać swojemu smakowi.
Stefan Bruderer
Maître Chocolatier z firmy Lindt

Procentowa zawartość kakao jest kwestią całkowicie subiektywną. Odkrycie wartości procentowej najbardziej odpowiadającej naszemu podniebieniu jest ważniejsze niż znalezienie najwyższej możliwej zawartości kakao. Liczba podana na wielu wyrobach czekoladowych mówi, ile procent wagi stanowią składniki pochodzące z ziaren kakaowca. Wyższa liczba oznacza, że produkt zawiera więcej czekolady, a mniej pozostałych składników, przede wszystkim cukru. Wyższa zawartość kakao pozwala spodziewać się bardziej intensywnego, gorzkiego smaku.

I tak w opisach gorzkich czekolad Lindt wbrew pozorom znajdziemy wiele „słodyczy”. Na przykład w 70-proc. Lindt Excellence pobrzmiewają nuty kwiatowe i waniliowe, a w 85-proc. – suszonych owoców, lukrecji i tytoniu. – Choć z początku czekolada ta może wydawać się nieco zbyt gorzka i wytrawna, efekt ten złagodzony jest masłem kakaowym, które zapewnia dobrze wyważony smak – przekonują specjaliści z Lindt.
Kiedy przekonamy się już do „lekarstw” z niższą zawartością kakao, możemy odważniej zabrać się za testowanie naszych receptorów goryczy, na przykład próbując Lindt Excellence z 90-proc. zawartością kakao. Jej smak przywoła skojarzenia z aromatycznym espresso i prażonymi orzechami oraz zachwyci hebanową barwą. Jednak ci, którzy chcą poznać prawdziwy smak i moc ziaren kakaowca, muszą rzucić się na głęboką wodę i spróbować czekolady, która z kakao składa się niemal w stu procentach – Lindt Excellence 99 proc. W kruczoczarnej tabliczce współgrają ze sobą nuty wanilii, toffi i jeżyn – takie, bądź co bądź słodkie, doznania smakowe gwarantują Szwajcarscy Mistrzowie Czekolady. To chyba wystarczy, aby zadać kłam stwierdzeniu, że nic, co zdrowe, nie może być pyszne.

Artykuł powstał we współpracy z firmą Lindt.

Znajdź nas na Znajdź nas na instagramie

Oceń ten artykuł:

Trwa ładowanie komentarzy...
0 0W Polsce tego filmu ludzie boją się jak ognia. Widziałem "Malowanego ptaka" i już wiem dlaczego

POLECAMY

HYDEPARK 0 0Maciej Stuhr kończy 44 lata. I właśnie z tej okazji dał bardzo szczery wywiad
0 0Tak się rozjeżdża konkurencję. Po takiej zapowiedzi serwisu Disney+ Netflix może się bać

TRAGEDIA W WARSZAWIE

FELIETON 0 0Ilu ludzi ma jeszcze zginąć na pasach? Posłowie, przestańcie się bać kierowców!
X-lander 0 0Złożysz go jedną ręką. Mamy cenią go za wielofunkcyjne zastosowanie
PSSB 0 0Konsultanci sprzedaży bezpośredniej. Kim są osoby działające w tej rozwijającej się branży?
POLECAMY 0 0Tak Kaczyński traci władzę. Po wyborach dostał dwa potężne ciosy