Beata Szydło stanęła w obronie dziennikarzy "Gazety Wyborczej" i TVN24
Beata Szydło stanęła w obronie dziennikarzy "Gazety Wyborczej" i TVN24 Fot. Michał Łepecki / Agencja Gazeta

„Gazeta Wyborcza” oraz stacja TVN24 nie cieszą się sympatią zwolenników PiS. Przekonali się o tym dziennikarze, którzy przybyli do Lubina, by podczas konferencji prasowej zadać tam pytania Beacie Szydło. Gdy głos zabierali reporterzy "Wyborczej" i TVN24, zgromadzeni sympatycy PiS zaczynali buczeć. W obronie dziennikarzy stanęła sama Szydło.

REKLAMA

Po raz pierwszy buczenie dało się usłyszeć, kiedy do zadawania pytania przystąpiła dziennikarka „Gazety Wyborczej”. Słysząc dobiegający zewsząd hałas, Szydło postanowiła uspokoić sytuację, prosząc zebranych o uszanowanie pracy dziennikarzy. Wtórowała jej rzecznik PiS Elżbieta Witek. – Pozwólmy zadać pytanie „Gazecie Wyborczej” – apelowała.

Dotyczące m.in. ewentualnych zmian personalnych w zarządach spółek Skarbu Państwa pytanie w końcu padło, Szydło na nie odpowiedziała, więc mikrofon trafił w ręce kolejnej dziennikarki. Tym razem była to reporterka stacji TVN24. W jej przypadku buczenie było tym głośniejsze, że kandydatka na urząd premiera została zapytana, czy Antoni Macierewicz jest dla niej autorytetem w sprawach dotyczących służb specjalnych i obronności.

W tym przypadku Szydło również poprosiła o spokój. Na pytanie odpowiedziała zaś tak, by podkreślić kompetencje nie tylko Macierewicza, ale i pozostałych posłów PiS.

– W naszym klubie parlamentarnym jest wielu wybitnych ekspertów – odparła Szydło, dodając, że PiS współpracuje też z ekspertami niebędącymi parlamentarzystami.

Podczas wizyty w Lubinie Szydło poinformowała, że PiS przygotowało projekt ustawy, która znosi podatek miedziowy. Ustawa ma pomóc spółce KGHM. Wiceprezes PiS złożyła też kwiaty pod pomnikiem upamiętniającym ofiary zbrodni lubińskiej.