
Wschód Ukrainy jest ogarnięty wojną, ale także na zachodzie nie jest bezpiecznie. W środę w nocy na terenie polskiego konsulatu we Lwowie doszło do wybuchu. Polskie Ministerstwo Spraw Zagranicznych przekonywało, że to petarda, jednak według Ukraińców przyczyna była znacznie bardziej poważna: przed naszą placówką wybuchł granat.
REKLAMA
Po ewakuowaniu polskiego konsulatu w Sewastopolu na Krymie w marcu 2014 roku kolejna polska placówka na Ukrainie jest zagrożona. W nocy ze środy na czwartek doszło do eksplozji przed konsulatem RP we Lwowie podaje – podaje Onet. To o tyle niepokojące, że dotychczas zachód Ukrainy był uważany za spokojną część kraju.
Do wybuchu doszło ok. 22.30. Jak relacjonowali później świadkowie w pobliskich budynkach drżały szyby, a w samochodach zawyły alarmy. Jednak jak informuje ukraińskie Ministerstwo Spraw Wewnętrznych nie było ofiar w ludziach.
Polskie MSZ i ukraińskie MSW mają rozbieżne wersje na temat przyczyny wybuchu. Według naszych dyplomatów wybuchła petarda, Ukraińcy uważają, że eksplodował granat. Sprawę badają ukraińskie służby.
Podczas ostatniej wizyty polskiej premier na Ukrainie mogło dojść do zamachu na Ewę Kopacz i szefa rządu Ukrainy Arsenija Jaceniuka. Służby odnalazły broń na trasie przejazdu szefów rządów Polski i Ukrainy. – Taka jest nasza robota – skomentowała polska premier.
Źródło: Onet
