
Polityczne tło miał prawdopodobnie ostrzał jednej z plebanii na Pomorzu, do którego doszło w miniony weekend. W ten sposób proboszcz z podlęborskiej Białogardy miał zapłacić za to, iż podczas niedawnych obchodów rocznicy Marszu Śmierci wraz z innym duchownym więcej uwagi poświęcał walce z in vitro i agitacji za prawicowymi ugrupowaniami startującymi w wyborach niż modlitwie za pomordowanych w II wojnie światowej więźniów obozu koncentracyjnego Stutthof.
REKLAMA
O sprawie donosi we wtorek "Dziennik Bałtycki", według ustaleń którego plebanię ostrzelano w weekend z wiatrówki. Spekuluje się, że sprawców tego ataku motywował fakt, iż białogardzki proboszcz ks. Krzysztof Kozakiewicz i jego kolega z parafii w Nowej Wsi Lęborskiej ks. Andrzej Diedrych wpisali obchody rocznicy Marszu Śmierci w kampanię wyborczą ugrupowań prawicowych.
Co ciekawe, choć mediom i lokalnej społeczności udało się już poczynić takie ustalenia, sprawców ostrzału plebanii w Białogardzie nikt na razie nie ściga. Wszystko dlatego, iż policja o całym wydarzeniu również dowiedziała się przypadkowo. Dotąd nie złożono oficjalnego zawiadomienia. Tym wkrótce ma się dopiero zająć kuria, której podlega parafia w Białogardzie.
Nie ma żadnego usprawiedliwienia dla takich aktów przemocy, ale ten przypadek pokazuje, jak wiele polski Kościół ryzykuje wiążąc się z jednym ugrupowaniem. Wiele również traci, na co niedawno wskazywał prof. Ryszard Krasnodębski. "Akceptacja i faworyzowanie PiS przez Kościół umniejsza powagę sakramentu kapłaństwa" – napisał naukowiec w liście skierowanym do prezydium Konferencji Episkopatu Polski.
Źródło: DziennikBaltycki.pl
