
Na finiszu kampanii wyborczej nikt nie ma raczej wątpliwości, że nadchodzące wybory wygra PiS. Platforma wydaje się już pogodzona z widmem porażki. Nie wszyscy jednak chcą montować koalicję antypisowką. Antoni Mężydło uważa, że rząd powinna tworzyć partia, która dostała najwięcej mandatów w wyborach. Nawet jeśli ma to oznaczać rządy PiS. – Tworzenie koalicji antypisowskiej jest moim zdaniem niebezpieczne, zarówno dla demokracji jak i sytuacji społecznej. (...)Może doprowadzić nawet do rewolty – ostrzega w Bez Autoryzacji.
Chyba nikt nie ma już wątpliwości, że PiS wygra wybory. A jak nastroje w Platformie? Podobno póki piłka w grze...
Przed wyborami można jeszcze wiele nadrobić. Okazja do tego, żeby poprawić notowania już niebawem – mam tu na myśli debatę premier Ewy Kopacz z Beatą Szydło. Przewaga PiS jest dosyć duża, do wyborów zostało niewiele czasu i zapewne ta przegrana będzie, ale nadal walczymy o dobry wynik. Stawka nadal jest bardzo wysoka i nie wiadomo, czy partii Jarosława Kaczyńskiego uda się samodzielnie rządzić. Pewnie nie wygramy, ale mamy jeszcze szanse wiele zdziałać.
Jeśli PiS nie zdobędzie wystarczającej liczby mandatów, otworzy się droga do realizacji innych powyborczych scenariuszy. Np. takiego, w którym partie tworzą wielką antypisowską koalicję i to one, a nie partia Kaczyńskiego zmontują rząd i możliwie stabilną większość.
Nie życzyłbym sobie takiego rozwiązania. Taka koalicja antypisowska tylko wzmacniałaby PiS i na pewno zadziałałby na korzyść polityków w kolejnych wyborach. Poza tym, niewykluczone, że taka sytuacja zrodziłaby społeczne niepokoje, a nawet mogłoby dojść do ulicznych rozruchów. Uważam, że trzeba mieć to na uwadze. Tym bardziej, że takie rozruchy nie są niczym nadzwyczajnym i ostatnio to zjawisko daje o sobie znać. Niedawno otwieraliśmy salę im. Jacka Kuronia. Na uroczystości był m.in. Adam Michnik. Ludzie oczywiście protestowali pod Sejmem. Wtedy Michnik zapytał, co tu się dzieje? Powiedziałem, że przecież tutaj zawsze demonstrują.
Jestem przekonany, że podobnie by się stało, gdyby zaczęła rządzić antypisowska koalicja. Poza tym, jestem też zdania, że trzeba dać szansę tym, którzy zwyciężą w demokratycznych wyborach. Właśnie takie są reguły tworzenia demokracji. Jeżeli PiS będzie rządziło dobrze, to taki rząd przetrwa cztery lata i będzie miał szansę na kolejną udaną kadencję. Jeśli ich rządy będą nieudolne, będą musieli oddać władzę. Takie są reguły. Znamy przecież taki scenariusz, w którym PiS rządził dwa lata. Właśnie dlatego tworzenie koalicji antypisowskiej jest moim zdaniem niebezpieczne, zarówno dla demokracji jak i sytuacji społecznej.
A zakładając, że PiS tworzy rząd i ma większość w Sejmie – ma Pan jakieś konkretne obawy przed powierzeniem politykom tej formacji zarządzania państwem?
Takich obaw jest sporo i dotyczą wielu sfer. Przede wszystkim boję się o stan finansów publicznych i i obszar gospodarki. Nie wiadomo, jak to będzie wyglądało, co się stanie np. z inwestycjami infrastrukturalnymi. Mam w pamięci, że gospodarowanie na tym polu nie szło najlepiej ugrupowaniu Kaczyńskiego, kiedy byli u władzy. Fundusze unijne na infrastrukturę wówczas były marnotrawione i nie robiono z nich należytego pożytku.
Mam też wątpliwości odnośnie do polityki zagranicznej. Być może coś się poprawi, tego nie wiem, ale jeśli wierzyć zapowiedziom, to przed naszą dyplomacją ciężkie chwile.
Jak Pan wyobraża sobie telewizyjny pojedynek premier Kopacz z Beatą Szydło? Kto ma Pana zdaniem większe szanse na wygraną?
Atutem premier Kopacz jest praktyka rządzenia i doświadczenie jakie nabyła sprawując urząd. Myślę, że to może dać jej przewagę nad kandydatką PiS na premiera. Ewa Kopacz jest też bardziej lubiana przez wyborców, czego dowodzą sondaże. Jest lepiej postrzegana i ma jakieś kilkanaście procent więcej od Beaty Szydło w tego typu badaniach. Wynik debaty zależy jednak jeszcze np. od tego, jak sztaby przygotują kandydatów do takiej debaty. Niespodzianki, jak każdy wie, podczas debat się zdarzają. Niewykluczone, że padną podchwytliwe pytania.
Uważam jednak, że Beata Szydło jest dosyć schematyczna, cały czas powtarza to co już słyszeliśmy podczas kampanii prezydenckiej i łatwo przewidzieć co powie i jak się zachowa podczas debaty na żywo. Premier Kopacz natomiast przeszła bardzo długą drogę. Tuż po objęciu fotela premiera nie było być może najlepiej, ale teraz idzie jej coraz lepiej i dzisiaj wygląda to bardzo dobrze.
